
Profesor Legutko może odczuwać satysfakcję. Władze uczelni Middlebury, które chciały odwołać jego prelekcję, przepraszają za swoją decyzję.
Odwołanie wykładu profesora Legutki w Middlebury College było szeroko komentowane w amerykańskich mediach. Zjawisko cenzurowania i ograniczania swobody na amerykańskich uczelniach staje się coraz częstsze. Dotyczy ono głównie prawicowych i konserwatywnych prelegentów, którym uczelnie odmawiają prawa do wystąpień.
Tak stało się m.in w przypadku profesora Legutki. Jego prelekcję oprotestowała część związanych z lewicą studentów. Władze uczelni ugięły się pod presją lewaków. Ostatecznie Legutko wystąpił, ale w małej salce i nieoficjalnie.
Teraz władze college’u kajają się przed własnymi studentami, którzy zarzucają im uleganie lewakom i ograniczanie wolności słowa na uczelni. Oskarża się je także o skrajną hipokryzję, bo Legutce uniemożliwiono wygłoszenie odczytu dla dużego audytorium powołując się na swobodę ekspresji.
Studenci starli się słownie z władzami uczelni w czasie spotkania. Administratorzy kajali się i obiecywali, że więcej nie będą blokować występów osób, z których poglądami się nie zgadzają.
– Możemy teraz tylko przepraszać i przyznać wam rację – mówił do studentów jeden z administratorów uczelni cytowany przez magazyn The College Fix. – W przyszłości zrobimy wszystko, by taka sytuacją nie powtórzyła się. Te przeprosiny nie zwalniają mnie z odpowiedzialności, ale uczynimy wszystko by nasza uczelnia stała się lepszą instytucją.
Incydent z profesorem Legutką nie był jedynym jaki zdarzył się na uczelni. W 2017 roku jej studenci fizycznie zaatakowali profesor Allison Stanger.