
Lech Wałęsa po raz kolejny wypowiedział się na temat wyborów. Tym razem były prezydent stwierdził, że nie ma demokracji, jeśli frekwencja wynosi poniżej 50 proc. Podał też sposoby na rozwiązanie tego problemu.
– Dzisiejszy świat jest dziwny. Na przykład poniżej 50 proc. ludzi chodzi na wybory, na głosowania, więc ja głoszę, jako rewolucjonista: wszystkie wybory, gdzie jest mniej jak 50 proc. nie uznać za odbyte. Musi być, jeśli mówimy o demokracji, ponad 50 proc. udziału w wyborach – mówił były prezydent w rozmowie ze studentem politologii.
– Ludzie dzisiaj nie chodzą, bo nie wiedzą na co głosować, bo mamy nazwy „PiS”, „PO” – co to jest? Przecież to nic nie mówi. W związku z tym trzeba natychmiast pomyśleć, jak zorganizować narody wygodne, cwaniackie, tak, żeby to był przekrój społeczny – stwierdził.
– Są mniejszości seksualne. Dobrze, ile tego jest, obliczyć. 5 proc. – 5 proc. mają w parlamencie. I inne w taki sposób, aby dzisiaj zorganizować społeczeństwo zgodnie z przekrojem społecznym. To po pierwsze – postulował Wałęsa.
– Po drugie, ponieważ ludzie są wygodni, nie będą chodzić nawet na wybory, chcą na daczy być, czy gdzieś na ryby – umożliwić im przez telefon głosowanie, ale głosowanie wtedy, kiedy wiedzą, na kogo głosować – twierdził.
Po zakończonym wywiadzie Wałęsa z właściwą sobie skromnością nakazał rozmawiającemu z nim studentowi, żeby dał aparat, to zrobią mu z nim zdjęcie.
W cytowanej przez wp.pl wypowiedzi, Lech Wałęsa podał jeszcze inną przyczynę niskiej frekwencji w wyborach.
– Dziś ludzie są wygodni, mają samochody, domy na wsi. Kto będzie chciał na jakieś zebrania chodzić w sobotę, w niedzielę? (…) A ponieważ widzimy, że tacy ludzie są, to musimy ich inaczej zorganizować. Inaczej wybory muszą się odbywać, żeby każdy mógł głosować, a nie utrudniało mu to balangowania w sobotę i niedzielę – powiedział.
Źródła: YouTube/wp.pl