
Od kilkunastu dni w Londynie trwają demonstracje ekooszołomów protestujących przeciwko „zmianom klimatu”. Jedna z wariatek położyła się na jezdni i przykleiła do niej swe piersi.
Trwające od kilkunastu dni w Londynie protesty ekooszołomów zaczynają przybierać coraz dziwaczniejszych form. Niektórzy z niezrównoważonych przykleili się do dachu wagonu w metrze. Obłąkana kobieta położyła się na jezdni podciągnęła koszulę i do nawierzchni przykleiła swe piersi. Do zdarzenia doszło na Fleet Street przed siedzibą banku Goldman Sachs.
Przy wejściu do budynku łańcuchami skuli się inni obłąkańcy. Kilku przykleiło się do wejścia do Londyńskiej Giełdy. Mieli ze sobą transparent z napisem „alarm klimatyczny”. Kilku do wejścia domu, w którym mieszka lider Partii Pracy Jeremy Corbyn.
Wszyscy ci ludzie protestują przeciwko „zmianom klimatu” i twierdza, że Ziemię czeka w ciągu 12 lat zagłada. W ubiegłym tygodniu zatrzymano ponad 1100 protestujących, których akcje sparaliżowały życie Londynu. Protestowano na mostach, stacjach metra, w siedzibie Muzeum Historii naturalnej.
Siedziba giełdy i banku zostały wybrane, bo jak twierdza ekoobłąkańcy instytucje te zarabiają miliardy handlując „ekologiczną zagładą”. 60-letnia Diana Warner, która przykleiła się do wagonu metra twierdzi, że nie ma innego sposobu na to, by rząd zwrócił uwagę na nadciągająca katastrofę klimatyczną. – To zdumiewające, że musimy robić to (przyklejać się – przyp. red), by rząd zaczął słuchać naukowców – powiedziała Warner.
Kobieta twierdzi, że ponieważ ma dorosłe dzieci, to może przyklejać się w imieniu tych wszystkich, którzy nie mogą tego uczynić.
#ExtinctionRebellion protestors – including a woman who glued her breast to the pavement – have now been removed from Fleet Street and traffic is back to normal. pic.twitter.com/t3kDgQnQEh
— Georgie Prodromou (@GeorgieProRadio) April 25, 2019