
Aleksandra Woźniak, nazywana też „seksbombą lat 90-tych” największą sławę zdobyła grając w serialu komediowym „13 posterunek”. Okazuje się, że wcale nie jest jednak zadowolona z tego epizodu swojego życia.
Woźniak w „13 posterunku” grała zakochaną w Cezarym Cezarym – granym przez Cezarego Pazurę – Kasię. Miała wówczas 22 lata. Jak wyznaje, żałuje udziału w tym serialu.
Wcześniej marzyła o graniu ambitnych ról. Tymczasem po występie w „13 posterunku” – jak sama twierdzi – została zaszufladkowana. Ponadto obecnie deklaruje, że nie przyjęłaby już angażu w serialu komediowym.
– Gdybym wiedziała, co się wydarzy później, nie zagrałabym w „13 posterunku” – wyznaje Woźniak w rozmowie z „Plejadą”. – Wcześniej moja droga zawodowa wyglądała zupełnie inaczej. Debiutowałam u Doroty Kędzierzawskiej, grałam u Feliksa Falka, Filipa Zylbera i powolutku, krok po kroku budowałam swoją pozycję zawodową. Nie byłam popularna, ale doceniano mnie w środowisku. Może gdybym dalej szła tą drogą, dziś nie rozdawałabym autografów, ale za to osiągnęłabym to, na czym mi zależało, czyli brałabym udział w ambitnych projektach – dodała z nieukrywanym żalem.
W dodatku na planie „13 posterunku” Woźniak wdała się w romans ze starszym o 9 lat reżyserem Maciejem Ślesickim. Po burzliwym rozstaniu środowisko się od niej odwróciło i nikt nie chciał dawać jej ról.
– Otrzymałam łatkę dziewczyny, która dla kariery związała się z reżyserem, wykorzystała go i porzuciła. Nikt nie wnikał w to, że w trakcie naszego związku nigdzie nie zagrałam, bo Maciek oczekiwał ode mnie wyłączności. Byłam jak w złotej klatce. Mało kto wiedział o tym, że zajmowałam się jego synami, że inwestowałam w jego dom, w którym razem mieszkaliśmy i po rozstaniu większość rzeczy mu zostawiłam. Gdy odeszłam, nagle odwróciło się ode mnie pół środowiska, a ja nie wiedziałam dlaczego – wyznała Woźniak w wywiadzie.
Źródło: plejada.pl