
Arabia Saudyjska zaproponowała prezydentowi Autonomii Palestyńskiej 10 miliardów dolarów oraz stałą placówkę dla jego rządu w zamian za przyjęcie tak zwanej „umowy stulecia”. Stawką jest Jerozolima.
Szczegóły spotkania do jakiego doszło między saudyjskim księciem Mohammedem Bin Salmanem a prezydentem Mahmoudem Abbasem opisywała gazeta Al-Akhbar. Salman miał poinformować Abbasa o szczegółach umowy prosząc go, aby ten zaakceptował jej warunki. W zamian zaoferował pomoc finansową dla Palestyny.
Książę zapytał Abbasa ile wynosi roczny budżet jego świty? Abbas odpowiedział, iż „nie jest on księciem, aby mieć swoją świtę”. Wówczas Bin Salman zaoferował Abbasowi 10 miliardów dolarów na administrację oraz siedzibę dla rządu palestyńskiego w Abu Dis zamiast okupowanej Jerozolimy jeśli ten zaakceptuje amerykański plan pokojowy.
Dodatkowo Arabia Saudyjska miała zobowiązać się do finansowego wspierania rozwoju Palestyny wraz z innymi krajami arabskimi, by mogła realizować projekty na Zachodnim Brzegu, które doprowadzą do rozwoju gospodarczego, jednocześnie rozszerzając palestyńską kontrolę nad obszarami B i C.
Abbas odrzucił jednak ofertę twierdząc, że przyjęcie jej byłoby jednoznaczne z końcem jego życia politycznego. Urzędnicy w Ramallah odmówili komentarza w tej sprawie. Abbas wyjaśnił, że sytuacja nie pozwala mu na żadne ustępstwa w sprawie nielegalnych osiedli, systemu dwupaństwowego i samej Jerozolimy.
Doradca prezydenta USA, Jared Kushner zapewnia, że umowa nie była próbą narzucenia woli USA w regionie.
źródło: middleeastmonitor.com, jpost.com