Masakra w Łodzi! Zamordował emerytkę, bo ta wchodziła do jego pokoju bez pukania

zdj. ilustracyjne. Foto: pexels/ Facebook
zdj. ilustracyjne. Foto: pexels/ Facebook
REKLAMA

Prawdziwy horror w Łodzi. Mężczyzna brutalnie zmordował starszą 86-letnią kobietę, która była jego współlokatorką. Damian R. miał zamordować emerytkę, bo ta miała wchodzić mu do pokoju. Grozi mu dożywocie. 

Jak podaje „Super Express” 86-letnia Pani Halina w mieszkaniu w Łodzi mieszkała sześć lat. Miała sobie żyć spokojnie, pod troskliwą opieką wnuków, którzy odwiedzali ją co kilka dni.

REKLAMA

W styczniu 2018 roku jej życie zamieniło się w piekło na ziemi. Wszytko, za sprawą tego, że właściciel mieszkania przyprowadził Damiana R., postawnego mężczyznę, który znalazł pracę w firmie budowlanej jego syna.

Niby jak mówił właściciel lokum, miła tam mieszkać tymczasowo, do czasu znalezienie miejsca w hotelu pracowniczym. Niestety dwa tygodnie wystarczyły, by doszło do potwornej zbrodni.

Jak twierdzą śledczy, Pani Halina została zamordowana przez Damiana R.. Co wiecej wcześniej,  jej ukraść 1000 złotych.

Pracownik budowy miał zadać emerytce śmiertelny cios tępym narzędziem w głowie. Gdy już nie żyła, morderca by zatuszować swoją zbrodnię, schował jej ciało w wersalce. Odkrył je wnuk staruszki, gdy przyszedł do niej zaniepokojony brakiem kontaktu z babcią.

Policja natychmiast aresztowała Damian R., usłyszał on zarzut zabójstwa. W trakcie śledztwa potwierdził, że to on dokonał zbrodni, potem jednak wszystko odwołał. Przed sądem twierdził, że to policjanci wymusili na nim przyznanie się do winy.

Przed sądem tłumaczył, że Pani Halina miała zachodzić mu za skórę.

„Była bardzo natarczywa. Potrafiła wchodzić do mojego pokoju bez pukania. Zwracałem jej na to uwagę, ale nie reagowała.” – mówił bez żenady Damian R.

Na pytanie sądu, w jakich okolicznościach doszło do śmierci Haliny W., nie chciał odpowiedzieć.

Źródło: Super Express/ policja.pl

REKLAMA