Sommer: O zabezpieczeniu „W Sieci”

REKLAMA

Sąd zabezpieczył tytuł w „W Sieci” do czasu rozstrzygnięcia procesu jaki spółka właściciela „Rzeczpospolitej” Grzegorza Hajdarowicza wytoczy spółce Fratria wydającej ten nowy tygodnik. Bracia Karnowscy, mniejszościowi udziałowcy tej spółki za plecami których stoją podobno SKOK-i wietrzą spisek. Czyżby nie dostrzegli co stało się z planowanym tytułem „Wprost Przeciwnie”?

Przypomnijmy, że tak właśnie miało się nazywać pismo, które ostatecznie wydaliśmy jako „Wręcz Przeciwnie” i które padło po trzech numerach osiągając sprzedaż ok. 40 tys. egzemplarzy. Tytuł został zmieniony, bo sądownie zabezpieczyła go spółka wydająca tygodnik „Wprost”. To wtedy sąd działał z zadziwiającą szybkością – wydał taką decyzję nie po kilku miesiącach, ale po kilku dniach. W sumie była to nawet dla nas szczęśliwa szybkość, bo w efekcie pisma „Wprost Przeciwnie” nie wydaliśmy, przez co nie naraziliśmy się na roszczenia odszkodowawcze, których bracia Karnowscy mogą się spodziewać.

REKLAMA

Jakby biznesmeni z „W Sieci” obserwowali nasz casus to by się zapewne zorientowali, że rejestracja tytułu w sądzie i wniosek o znak towarowy (my to też mieliśmy) nic dla sądów gospodarczych nie znaczą. W dodatku ich orzecznictwo w podobnych sprawach w ostatnich latach jest skrajnie rygorystyczne prowadzące do rezerwowania powszechnie używanych słów dla pojedynczych firm na wyłączność w zakresie ich działalności. Jest to rygoryzm iście na wzór amerykański, którego jeszcze kilka lat temu nie było. Wcale się więc nie zdziwię jeśli sąd zabezpieczy także tytuł „Sieci”, a dystrybutorzy odmówią jego rozpowszechniania.

Oczywiście uważam, że decyzja sądu jest bezsensowna i niesprawiedliwa. Oczywiście jestem zdania, jako długoletni praktyk, że rejestrowanie tytułów (nawet w Niemczech tego nie ma) oraz całe prawo prasowe (polski ewenement) trzeba zlikwidować. Ale przecież bracia Karnowscy, jako zwolennicy PiS-u są jak najbardziej zwolennikami tego typu rozwiązań – więc niech się z nimi teraz męczą.

W ogóle to zaskakuje, ale i śmieszy mnie pewien histeryczny ton, który przybrali „niepokorni” i „młodzi”, którzy krzykiem o własnej wspaniałości i wyjątkowości chcą chyba zagłuszyć fakt, że zawsze pracowali w deficytowych firmach – czy to w „Rzeczpospolitej” czy w „Dzienniku” czy w „Uważam Rze” czy w innych tytułach, które zwykle kończyły się głośną klapą. Nie chcę być złym prorokiem, ale znając koszty wydawania tygodników, nie sądzę by dwa nowe tytuły, gdy ustabilizują sprzedaż na poziomie ok. 60 tys. przy cenie sprzedaży 4 zł przetrwały zbyt długo. A my tymczasem, bez histerii, okrzyków, że cierpimy za miliony i nieustannego podkreślania własnej wyjątkowości i niewątpliwego geniuszu w marcu będziemy obchodzić 23. urodziny. A wszystkie te tezy, które teraz przedstawiają „niepokorni” i „młodzi” jako odkrycie Ameryki przepracowaliśmy i prezentowaliśmy konsekwentnie od samego początku istnienia pisma.

A może właśnie powinniśmy wpadać w widowiskową histerię? Bo to się sprzedaje jak mama Madzi? Co Państwo o tym sądzą?

REKLAMA