Zakłamanie homo-wodza. Członkowie Wiosny apelują do „demokraty” Biedronia: wprowadź demokrację we własnej partii

Robert Biedroń. / foto: Prt Sc Polsat News
Robert Biedroń. / foto: Prt Sc Polsat News
REKLAMA

Zaniepokojeni działacze partii Wiosna wystosowali list do Roberta Biedronia, w którym opublikowali liczne zarzuty pod adresem swojego szefa. W skrócie – zarzucają mu, że nie stosuje się do zasad, które publicznie popiera. Mają również poważne obawy, czy w takim kształcie Wiośnie uda się przetrwać do jesiennych wyborów.

„Publikarnia” to profil na Facebooku założony przez członków Wiosny, którzy w trakcie kampanii wyborczej publikowali sporo materiałów związanych z partią. Teraz postanowili wykorzystać zasięgi, by przypomnieć Biedroniowi, o co naprawdę – podobno – walczy.

REKLAMA

Zarzucają Biedroniowi, że nie potrafi we własnej partii wprowadzić wartości, o które publicznie zabiega – transparentności, oddolności, konstruktywizmu, tolerancji, pluralizmu, równych szans i demokracji.

„Bardzo przepraszam, ale jeżeli wydajesz bajońskie sumy na reklamę wartości takich jak transparentność, oddolność, konstruktywizm, tolerancja, pluralizm, równe szanse i demokracja, a we własnej partii nie umiesz, lub nie chcesz żadnej z tych wartości wprowadzić w życie, to naprawdę, poinformowałeś tylko cały kraj, że Robert Biedroń jest albo nieudolny, albo niegodny zaufania, albo jedno i drugie” – czytamy.

„Chcesz to naprawić?” – pytają działacze. „Być może jeszcze zdążysz, choć szanse uratowania przed jesienią tego, co zostało z Wiosny, są już niewielkie. Jeżeli jednak nie brakuje Ci odwagi, możesz spróbować” – mają nadzieję.

„1. Po pierwsze: przyjmij wreszcie do partii wszystkich wolontariuszy. Daj im równe szanse i równe prawo głosu. Nie zdziw się przy tym, gdy ci nowi skorzystają ze swojego prawa, by wyrzucić z partii kilku powszechnie nielubianych egocentryków.

2. Po drugie: skróć kadencję zarządu do maksimum jednego roku. Lepiej chyba będzie, gdy członkowie będą zbyt często zmieniać zarząd, niż gdyby mieli zbyt często zmieniać partię.

3. Daj członkom prawo wybierania własnych kandydatów do list wyborczych. Jeżeli ludzie wybiorą sobie własnych kandydatów, będą ich również czynnie wspierać w kampanii wyborczej. Jeżeli będziesz im przysyłać spadochroniarzy w walizce z Warszawy, będą ich traktowali jak intruzów, z wiadomym skutkiem.

Naprawdę, w tej kwestii nie masz nic do stracenia. Póki co, CIEBIE NA PEWNO WYBIORĄ NA JEDYNKĘ. Póki co. Czy wybiorą też pozostałych, którzy wspinali się do autorytarnej władzy po Twoich plecach? Nie wiem. To zależy. Niektórych może tak, innych może nie. Ty na tym jednak nie stracisz. Możesz tylko zyskać.

4. Wprowadź do programu wyborczego postulat prawa do referendów wiążących, zarówno ustawodawczych, jak i konstytucyjnych. Tylko w ten sposób zjednasz sobie jakąś część elektoratu antysystemowego (poza, rzecz jasna, antysystemowcami prawicowymi). Tylko w ten sposób jesteś w stanie przekonać wyborców, że walczysz z POPiSem faktycznie o jakieś wartości, a nie o stołki. Jeżeli tego nie zrobisz, antysystemowcami „zaopiekują się” narodowcy, a to oznacza dla Polski katastrofę.

5. Zacznij działać w sposób transparentny. Opublikuj wreszcie własny statut, tak aby ludzie nie musieli go sobie wysyłać cichaczem na fotkach w konspiracji. Wprowadź jasne zasady finansowania kampanii wyborczej. Jeżeli partia jest skazana na „cennik miejsc” na listach wyborczych, niech ten cennik będzie jawny, a nie szeptany.

6. Jeżeli boisz się wrogiego przejęcia partii przez narodowców, którzy rzekomo „nagle rzucą się tłumnie, by się zapisać do Wiosny i zmienić ją od środka”, wprowadź do statutu kryteria obiektywne, warunkujące członkostwo.

Przykładowo: ukończenie uczelni wyższej, znajomość języka angielskiego, egzamin testowy (z kursem przygotowawczym) z wiedzy humanistycznej, ocenę dotychczasowej działalności publicznej przez wybrany losowo spośród szeregowych członków (ale niezależny od zarządu) panel rekrutacyjny, możliwość odwołania członka przez panel rekrutacyjny na wniosek jakiejś liczby członków itp.

Wszystkich kretów w ten sposób i tak nie zatrzymasz przed wejściem do partii, ale dotychczasową polityką też ich nie zatrzymałeś. Wręcz przeciwnie, właśnie poprzez ten odgórny system koleżeńsko-uznaniowy, wprowadziłeś do partii kilku paskudnych makiawelistów. Najwyższy czas na wyjście z zaścianka.

7. Zlikwiduj „żyletę” i lojalki. Ustawianie za przemawiającym celebrytą grupy wolontariuszy machających chorągiewkami, ale nie mającymi nic do powiedzenia od siebie, bo mają pisemny zakaz mówienia czegokolwiek od siebie pod groźbą represji karnych, jest tak żałosne i poniżające, jak tylko może być. Wiosna miała promować oddolność, dialog i upodmiotowienie. Robienie z ludzi sztucznego tłumu bezrefleksyjnych niewolników, zwłaszcza dla spadochroniarza który nimi gardzi, śmierdzi sztucznością, uprzedmiotowieniem i pogardą do wartości, które Wiosna głosi. Trzeba z tym skończyć raz na zawsze, dla dobra zarówno wizerunku, jak i atmosfery w partii.

8. Rozmawiaj z szeregowymi członkami i wolontariuszami, ale BEZPOŚREDNIO i NA OSOBNOŚCI. W przeciwnym wypadku nigdy nie obronisz się przed „rowerzystami”, którzy „u góry się kłaniają, a u dołu depczą”.

9. Usuń z nazwy partii swoje nazwisko. To nie o to chodzi, by się tego nazwiska wstydził, ale wprowadzenie go do nazwy partii, było niesmaczne i niedemokratyczne, zwłaszcza po deklaracjach z Twojej strony, że tego nie zrobisz. Weź pod uwagę, że kilka partii się już na tym niedawno przejechało. Nie powtarzaj ich błędu, zwłaszcza wbrew wcześniejszym obietnicom medialnym.”

Pełne oświadczenie do przeczytania poniżej.

REKLAMA