
Janusz Korwin-Mikke przytoczył ciekawy przykład ze zdawaniem prawa jazdy w Stanach Zjednoczonych. Czytelnik opowiedział mu historię, jak w jednym ze stanów USA całkowity koszt uzyskania dokumentu zezwalającego na prowadzenie pojazdu wyniósł… 28 dolarów.
W Polsce koszt samego kursu to minimum 1,5 tysiąca złotych, choć gdzieniegdzie trzeba zapłacić nawet dwukrotnie więcej. Do tego dochodzą wszelkie opłaty egzaminacyjne, lekarskie liczone łącznie w setkach złotych.
W przytoczonej historii z USA za naukę we własnym zakresie odpowiedzialny był kierowca. Egzamin również był tylko formalnością, bo system działa w oparciu o wzajemne zaufanie. – Jak się nie umie pływać, to wiadomo ze się nie skacze na głęboką wodę – powiedziała egzaminatorka.
Korwin-Mikke przytoczył z kolei dane z dwóch państw Beneluksu. – Faktem jest, że w Królestwie Belgii wprowadzono prawa jazdy o kilka lat wcześniej, niż w Królestwie Holandii; i nie było różnicy w liczbie wypadków… – napisał.
I zaproponował, by w Polsce sprywatyzować egzaminy na prawo jazdy. – Większość domaga się egzaminów na prawo jazdy, to trzeba to sprywatyzować. Egzaminator wykupuje licencję i ma prawo przeprowadzenia egzaminu.
– Jeśli obleje gościa dostaje 5 zł; jeśli da mu prawko – dostaje 100 zł. Jeśli w ciągu roku ten kierowca spowoduje wypadek – egzaminator płaci 1000 zł. Być może właściwe są nieco inne liczby, niż 100 i 1000. Chodzi o ideę – zakończył.


![Kaczyński ma problem. Tak chcą głosować Polacy. Konfederacje tuż za plecami PiS [SONDAŻ]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/02/mentzen-kaczynski-braun-kolaz-yt-ok-ok-100x70.jpg)





