Wiatraki produkujące prąd, to po prostu skok na kasę i marnowanie publicznych pieniędzy

Farma wiatrowa fot. pixabay.com
Farma wiatrowa fot. pixabay.com
REKLAMA

Pomimo mody na „czystą energię”, „odnawialne źródła” i „ochronę klimatu”, która we Francji stała się niemal religią, nad Sekwaną politycy zachowują resztki rozsądku.

Raport komisji parlamentarnej, którą kierował deputowany centroprawicowej partii Republikanie Julien Aubert, nie pozostawia suchej nitki na modzie na wiatrakach jako źródłach energii i wzywa do natychmiastowego zakończenia ich dotowania z publicznego budżetu.

REKLAMA

„Sprzedawanie wiatru” okazuje się nie tyle „alternatywnym źródłem energii”, co świetnym interesem i sposobem wyłudzania publicznych pieniędzy. Raport pokazuje jak zaślepione ideologią ekologiczną państwo, mające wyraźną słabość do tej technologii, dało się po prostu oszukiwać.

Raport Komisji Finansów, Gospodarki Ogólnej i Kontroli Budżetowej podaje liczne przykłady takich oszustw i niegospodarności. Wiatraki były właściwie studnią bez dna, w które budżet wpompował dotacjami od 2000 roku 9 miliardów euro, nie wyciągając z niej nic lub prawie nic.

Na bezpośrednie wsparcie energii wiatrowej tylko w 2018 roku przeznaczono 1,4 mld euro. Kwota ta z roku na rok rośnie. W 2010 dopłacano jeszcze tylko 0,3 mld. Dodatkowe 45 mld euro to koszty zawartych przez państwo umów na farmy wiatrowe na ziemi (23 mld) i morzu (22 mld). Dodatkowo od 18,7 do 36 miliardów euro z budżetu przeznaczone jest na „wieloletni plan energetyczny”, w którym też zamierza się promować energetykę wiatrową.

Mamy od 70 do 90 mld euro inwestowanych po to, by uzyskać w 2028 roku 15% potrzebnej krajowi energii, podczas gdy 72 mld euro to zaktualizowany koszt całej francuskiej energetyki jądrowej, która zaspakaja obecnie 75% krajowego zapotrzebowania.

Kiedy ideologia zaczyna przeważać nad rachunkami ekonomicznymi, zawsze pojawią spryciarze, którzy potrafią z tego świetnie skorzystać. Nie brakuje więc mniejszych i większych afer, chociaż w kraju, gdzie „ochrona klimatu” jest dogmatem żądnej komisji śledcze w tej sprawie zapewne nie będzie.

REKLAMA