Marsz „dumy gejowskiej” w Jerozolimie. 52 osoby aresztowane, tęczowe flagi przed siedzibą rabina

izraelski minister Ohana idzie na paradę gejów Fot. Twitter
REKLAMA

Gejowskie parady w Jerozolimie, przywleczone tu z USA, wywołują od lat sprzeciwy tradycyjnych Żydów. Miasto to w odróżnieniu np. od Tel Awiwu jest znacznie bardziej konserwatywne. Każdy taki marsz odbywa się więc pod ochroną policji, o „tęczowych” flagach na ulicach decydował sąd, niemal zawsze ma miejsce kontrmanifestacja. W 2015 r. była nawet przy tej okazji ofiara śmiertelna.

6 czerwca środowiska LGTB znowu najechały Jerozolimę. W „paradzie” wzięło udział około 10 tys. osób. Towarzyszyło jej bardzo dużo policji. Zatrzymywano wszystkich, którzy wzbudzali zaniepokojenie agentów.

REKLAMA

W sumie były to 52 osoby. Przy jednej znaleziono nóż, przy drugiej gaz pieprzowy. Ochrona policji specjalnie nie dziwi, bo nowy minister sprawiedliwości Amir Ohana to zadeklarowany oficjalnie homoseksualista, który „pardę” wsparł. Został przez kontrmanifestantów wygwizdany.

Setki ludzi brały udział także w kontrmanifestacji. Zorganizowała ją prawicowa grupa Hazon i odbywała się pod hasłem „chcemy być normalnym krajem na naszej ziemi, powiedz ‘tak’ dla rodziny!”.

Tęczowe flagi wisiały na całej trasie, a ich obecność w pobliżu świętych miejsc oburzała wierzących. Główny rabin Jerozolimy Ari Stern jednak bezskutecznie prosił burmistrza miasta o usunięcie tych symboli, by „nie obrażano uczuć części ludności”. W odpowiedzi umieszczono mu tęczową flagę także przed jego siedzibą.

Nie zabrakło znanych i w Europie prowokatorów. 25-letni działacz LGTB Dov Morell paradował z dzieckiem w wózku, w jarmułce i z napisem: „Panowie rabini, zabijcie homofobię”.

REKLAMA