Sommer: Z opóźnieniem o wynikach w Rybniku. Czyli kto zyskał a kto stracił?

REKLAMA

Wbrew tryumfalistycznym wypowiedziom Jarosława Kaczyńskiego oraz racjonalizacjom ludzi z PO moim zdaniem prawda jest taka, że te wybory pokazały dobitnie jak elektorat ucieka od bandy czworga – zarówno od PiS (zjazd z 35 na na 28,5) jak i PO (zjazd z 45 na 18) jak i SLD (zjazd z 9 na 3). Tylko PSL poprawił wynik, co zapewne jest efektem wysokoprocentowej karności tego elektoratu (z 3,5 na 8,3) a może też jakichś innych uwarunkowań, których nie znam. W sumie wychodzi na to, że te partie utraciły ok. 35 proc.! To jest katastrofa! (Porównuję wyniki obecne do tych z poprzednich wyborów parlamentarnych.)

Wynik Korwina był tylko minimalnie mniejszy od oczekiwanego – proszę spojrzeć na mój wstępniak z poprzedniego numeru – zakładałem, że dużym sukcesem będzie przełamanie 10 proc. i czwarte miejsce. Tak więc wielkiego sukcesu nie ma, ale jest ewidentnie progres bo JKM przegrał z PiS nie w tradycyjnym stosunku 1 do 10 czy 1 do 12 jak to było w wyborach parlamentarnych albo 1 do 5 jak to było w wyścigu o fotel prezydenta Warszawy – tylko prawie 1 do 3!
Natomiast w stosunku do Platformy wypadł tylko nieco gorzej niż w stosunku 1 do 2! Po takim wyniku na miejscu posłów Platformy zacząłbym się rozglądać za inną robotą.

REKLAMA

Oczywiście nigdy nie było najmniejszej możliwości by JKM wybory wygrał – w Polsce nie zaszła żadna rewolucja tylko pewne przepływy elektoratu. Chociaż oczywiście musiał mówić, że wygra – taka już rola kandydata. Tak czy inaczej poszedł w górę, choć szkoda, że nie przełamał psychologicznej bariery 10 proc.

Generalnie problemem KNP nie jest lider czy brak poparcia, bo to ostatnie akurat ewidentnie rośnie tylko ultrakrótka ławka – realnie rzecz biorąc nie ma nikogo innego, kto poprowadziłby kampanię tak jak to zrobił Korwin w Rybniku, by można było wypracować te 8 proc. na terenie całego kraju. Przykładowo do europarlamentu potrzeba 13 kandydatów, którzy byliby w miarę sensowni wizualnie i dało się ich słuchać, mieli 2 miesiące czasu na kampanię, samochód i powiedzmy po 20 tys. złotych na wydanie w trakcie kampanii. W tej chwili niestety nie widzę nikogo o tych parametrach poza Korwinem, więc prawdopodobieństwo kolejnej klęski wyborczej jest duże. Nawet jeśli jakimś cudem KNP wprowadzi do europarlamentu kilka osób, wskutek zawalenia się PO i jakiegoś rozłamu w PiS – a są ku temu warunki bo rośnie antagonizm między obozem „Radia Maryja” o obozem „Gazety Polskiej” to i tak będzie to klęska, ponieważ będą to osoby przypadkowe i szybko się skompromitują – tak jak miało to miejsce w przypadku Samoobrony czy ma miejsce w przypadku Ruchu Palikota. A po wyborach europejskich są wybory samorządowe w których, by sensownie wystartować kandydatów trzeba mieć nie 13 osób tylko… kilkanaście tysięcy.

REKLAMA