
Janusz Korwin-Mikke odniósł się do ustawy, którą przy aplauzie większości, uchwaliło Prawo i Sprawiedliwość, a która dotyczy walki z pedofilią. Dyskusja została oczywiście sprowadzona do tematu pedofilii w Kościele.
Korwin-Mikke podkreśla jednak w swym felietonie, że problem pedofilii w Kościele jest znikomy, a znacznie gorzej może być nawet wśród polityków. Jednak nie to było głównym tematem tekstu JKM-a, a konkretne zmiany wprowadzane przez PiS.
– Bezskutecznie pisałem, że zacna (tfu!) Większość nie zna się na niczym i spowoduje rzecz straszną:
po podwyższeniu górnej granicy kary za pedofilię pedofilowi zacznie się opłacać mordowanie dzieci – pisze Korwin-Mikke.
Korwin-Mikke przekonuje, że pozostawienie dziecka żywego, to pozostawienie świadka swej zbrodni, a za morderstwo można dostać wyrok niższy niż za pedofilię, więc ktoś kto posuwa się do wykorzystania małoletniego, może posunąć się przypuszczalnie i do morderstwa.
– Pozostawienie dziecka żywym – to zostawienie żywego świadka, który w dodatku może wskazać przestępcę. Natomiast kara za morderstwo jest niższa niż za pedofilię… Wybór jest więc jasny.I tego wyboru dokonał pedofil z Mrowin. Zamordował 10-letnią Kristinę – bo to się opłacało – podkreśla Korwin-Mikke.
– Winni tego mordu są posłowie PiS, którzy absurdalnie zawyżyli karę za pedofilię – i, niestety, (tfu!) Większość, która głośno domagała się podniesienia kar za pedofilię. A także dziennikarze, którzy robili niezłe pieniądze za teksty pedofilii – podżegając opinię publiczną – uważa prezes partii KORWiN.
Cały felieton pod tym LINKIEM