Warszawiacy łamią się na hulajnogach! Szpitale nie nadążają ze składaniem połamanych kończyn

zdj. ilustracyjne. Foto: pixabay
zdj. ilustracyjne. Foto: pixabay
REKLAMA

Na ulicach Warszawy widzimy, że bardzo popularnym środkiem transportu jest obecnie hulajnoga. Wszytko pięknie i ładnie, ale szpitale skarżą się na dziesiątki pacjentów dziennie przez nieumiejętną jazdę na hulajnodze. Ortopedzi alarmują – 15 proc. tych wypadków kończy się operacjami!

Jak podaje „Super Express” szpitale w Warszawie alarmują, że lawinowo rośnie liczba rannych w kolizjach z udziałem elektrycznych hulajnóg. Ortopedzi alarmują, że przyczyną obrażeń, których ofiarami są i użytkownicy i piesi.

REKLAMA

Co ciekawe wypadkom nie ulegają tylko użytkownicy hulajnogi. Często kontuzjowani są przechodnie a nawet psy.

„Miałam szczęście, że byłam na rowerze bo siła uderzenia się rozłożyła. Gdybym szła piechotą, nie miała bym szans z pędzącą elektryczną hulajnogą!” – mówi „Super Expressowi” Julita Ważna, jedna z kontuzjowanych.

Upadek z hulajnogi lub zderzenie z innym uczestnikiem ruchu niestety najczęściej kończą się w szpitalu na dyżurze urazowo-ortopedycznym.

„Na 100 osób trafiających dziennie do ich placówki, 1/3 stanowią właśnie ofiary hulajnóg. A aż 15 proc. z nich wymaga leczenia operacyjnego” – mówią lekarze z Carolina Medical Center w Warszawie.

„Najczęściej są to złamania obojczyka, złamania w obrębie łokcia i nadgarstka. Natychmiastowej operacji wymagają często urazy kolan, a wśród nich zerwania łąkotek, wiązadeł czy złamania rzepki” – mówi ortopeda z CMC Krzesimir Sieczych.

Jak widać hulajnogą trzeba umieć jeździć, a Warszawiakom coś to nie wychodzi.

Źródło: Super Express

REKLAMA