Pracownicy Google chcą wykluczenia swojej firmy z Gay Pride, bo jest jeszcze za mało „gay friendly”. Tym to wali…

Google LGBT. Foto: Wikimedia
Google LGBT. Foto: Wikimedia
REKLAMA

Rzecz jasna wniosek „zakładowej” organizacji LGTBQ+ o wykluczenie ich firmy z planowanej na 30 czerwca w San Francisco gejowskiej parady został przez organizatorów odrzucony. Google to w końcu gigantyczny sponsor takich imprez.

Jednak zakładowa POP LGBTQ + w firmie Google uważa, że „wartości firmy nie są do końca zgodne” z „wartościami” tego środowiska i wolnością seksualną dla wszystkich.

REKLAMA

Petycję o zakaz udziału Google’a w Gay Pride podpisało podobno ponad stu pracowników.

„Jesteśmy zobowiązani do wyrażania siebie” i nie możemy już dłużej tego ukrywać czytamy w petycji wysyłanej bezpośrednio do Rady Dyrektorów Gay Pride San Francisco. Dalej zauważają, że „przed napisaniem tego komunikatu spędziliśmy niezliczone godziny próbując zmienić naszą firmę, aby polepszyć jej politykę i praktyki dotyczące traktowania osób LGBTQ +”.

Wygląda na to, że Google to niemal firma… homofobiczna. W rzeczywistości jest to jednak pokaz nieograniczonych niczym ciągłych rewindykacji i roszczeń lobby LGTB i potwierdzenie tego, że jeśli daje się palec, to dobiorą się do każdej części ciała…

Organizatorzy San Francisco Gay Pride odrzucili „dyplomatycznie” prośbę aktywistów z Google’a odpowiadając, że „w duchu wspólnoty i rozwoju potwierdzamy, że Google będzie nadal uczestniczyć w Gay Pride w San Francisco, a firma będzie obecna w czasie edycji 2019 r. Razem, jako społeczność, będziemy kontynuować postęp i sukcesy…”.

Podobno poszło o należący do firmy YouTube, który zbyt słabo „chroni twórców treści LGBTQ + na swojej internetowej platformie wideo”. Google jednak „chętnie słucha krytycznych uwag i firma już pracuje obecnie nad nowymi, bardziej odpowiednimi działaniami”. Strach się bać…

Źródło: Siecle Digital

REKLAMA