Przemysław Wipler przyczynę swojego rozstania z partią Jarosława Kaczyńskiego ujął w ogólnych słowach o „gospodarczym skręcie w lewo jakiego dokonuje Prawo i Sprawiedliwość”. Na nczas.com jako przykład „złego kierunku”, który zdaniem Wiplera obrała partia, wskazaliśmy „pomysł ozusowania umów o dzieło i umów zleceń, propozycję podniesienia podatków przedsiębiorcom, którzy już są niemal zaduszeni przez rządy PO”. Przypomnieliśmy także, że były rzecznik UPR na miesiąc przed odejściem z PiS zaangażował się w projekt „Polska bez PIT”, którego esencją jest postulat zastąpienia podatku dochodowego od osób fizycznych podatkiem od funduszu płac. Projekt nie spodobał się władzom partii, które zasugerowały Wiplerowi aby nie firmował przedsięwzięcia własnym nazwiskiem. Po rozmowie z Mariuszem Błaszczakiem (przewodniczącym Klubu Parlamentarnego PiS) Wipler ostatecznie zrezygnował z udziału w konferencji (koniec kwietnia) inaugurującej akcję. Błaszczak miał prosić, aby polityk wystąpieniami niezgodnymi z linią partii „nie podnosił temperatury” (więcej na ten temat tutaj: Wolnorynkowe kłopoty posła Wiplera. Błaszczak zabronił mu udziału w konferencji o PIT-ach! ).
Głos w sprawie przyczyn odejścia byłego dziennikarza NCZ! z partii Kaczyńskiego zabrał także Rafał Ziemkiewicz. W internetowym felietonie dla tygodnika „Do Rzeczy” (tutaj) publicysta ocenił, że „kroplą, która przelała czarę goryczy i doprowadziła do odejścia posła Wiplera z PiS był projekt ustawy o Narodowym Programie Zatrudnienia”. Przepadł on w głosowaniu (227 głosów – przeciw, 208 – za, jedna osoba się wstrzymała), które miało miejsce pod koniec maja. Wbrew stanowisku partii „Przemysław Wipler nie głosował za tym projektem” (nie wziął udziału w głosowaniu – dop. red.) Zdaniem Ziemkiewicza „dobrze zrobił”. Dobrze się także stało, że PO „zadziałała automatycznie i z bomby odrzuciła projekt” tylko dlatego, że „był to projekt PiS-u”. Gdyby ludzie Tuska „mieli nieco więcej sprytu to by ten projekt przeczytali, przyjęli pod obrady i w debacie parlamentarnej mogliby punkt po punkcie miażdżyć rozmaite brednie” tam zawarte.
Co dokładnie w ustawie zaproponowali eksperci Kaczyńskiego? Z liczącym 164 strony dokumentem można się zapoznać tutaj. Strategiczny cel projektu jakim jest „powstanie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej – w latach 2014 – 2023 – co najmniej 1 200 000 miejsc pracy” miał zostać osiągnięty dzięki budżetowemu rozdawnictwu.
a) „Pożyczki i kredyty udzielane ze środków publicznych na tworzenie nowych miejsc pracy”,
b) dopłaty bezpośrednie z budżetu państwa zwłaszcza dla „gmin zdegradowanych ekonomicznie”,
c) „stypendia edukacyjne dla młodzieży”,
d) dopłaty dla pracowników z „małych miast lub wsi”, którzy posiadają przynajmniej jedno małe dziecko i osiągają „dochód na członka rodziny (…) nie przekraczający połowy wysokości minimalnego wynagrodzenia” (świetna zachęta, aby część / całość pracy wykonywać na czarno, aby załapać się na wsparcie podatników…)
e) „preferencje podatkowe dla osób zatrudniających absolwentów szkół”, o ile nowo zatrudnieni absolwenci zyskają w firmie status świętej krowy, której nie można zwolnić przez okres „co najmniej trzydziestu sześciu miesięcy” (a co jeśli firma zbankrutuje i/lub pracownik okaże się nierobem?)
f) sfinansowanie przez podatników „połowy wysokości składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe w części finansowanej przez pracodawcę” pracownikowi, który wraz z przynajmniej jednym kolegą został zatrudniony „w pełnym wymiarze czasu pracy”, na minimum dwanaście miesięcy i tylko „na terenie gminy zdegradowanej ekonomicznie”
g) …
…to wszystko i WIEEEELE więcej ma sfinansować dobry wujek RZĄD dzięki – a jakże! – wprowadzeniu nowego podatku (w projekcie PIS jest on nazywany dodatkową „składką” dla pracodawców), „eliminacji dyskryminacji podatkowej oraz nieuzasadnionych przywilejów podatkowych” (czyli uszczelnieniu systemu i podwyżce podatków osób najbogatszych) oraz… wzmocnieniu biurokracji. Dla potrzeb sfinansowania walki z bezrobociem PiS planował utworzyć dwa fundusze nadzorowane (w ramach Banku Gospodarstwa Krajowego) przez urzędników: 1) Fundusz Wspomagania Zatrudnienia 2) Fundusz Wspierania Przedsiębiorczości Ludzi Młodych. Urzędnicy w ramach walki z bezrobociem mieli zarządzać przepływem gotówki z rzeczonych funduszy a także opracowywać szczegółowe statystyki (np. w celu wyłowienia „gmin zaliczających się do gmin uznanych za zdegradowane ekonomicznie”), prognozować „ilość miejsc pracy, które powstaną w danym roku, w związku z realizacją Narodowego Programu Zatrudnienia” itp. itd.
Warto dodać, że mniej więcej połowa projektu ustawy o Narodowym Programie Zatrudnienia dotyczy wymogów formalnych, które muszą spełnić wnioskodawcy ubiegający się o udzielenie kredytu, dotacji, dofinansowania itd. Widać wyraźnie, że PiS postanowił ustawą wesprzeć prawników, których pomoc w przedzieraniu się przez gąszcz nowych przepisów oraz gromadzeniu papierologi może okazać się niezbędna…
Co więcej wspomniany przez Ziemkiewicza dokument nie zawiera w zasadzie żadnej propozycji (np. postulatu przywrócenia szkół zawodowych), która problem braku pracy zwłaszcza wśród młodzieży rozwiązywałaby systemowo.
Wydaje się, że Ziemkiewicz ma rację widząc w omawianej ustawie ostateczny bodziec, który skłonił Wiplera do rozstania z PIS. 3 czerwca – w dniu opuszczenia partii Kaczyńskiego – Wipler skierował do Mariusza Błaszczaka list „oceniający Narodowy Program Zatrudnienia”. Poseł wyjaśnia w nim, że „nie brał udziału w głosowaniu, ponieważ gruntownie nie zgadza się z rozwiązaniami przewidzianymi w (…) projekcie ustawy”. W ocenie Wiplera dokument „pomimo słusznego celu jakim jest walka z bezrobociem, doprowadziłby do pogorszenia sytuacji na rynku pracy”. Za najważniejszy negatywny skutki przyjęcia Narodowego Programu Zatrudnienia były publicysta NCZ! uznał „zwiększenie pozapłacowych kosztów pracy”. Na stronie Fundacji Republikańskiej (tutaj) czytamy:
„Projekt ustawy promującej zatrudnienie przewiduje osiągnięcie tego celu poprzez zwiększenie kosztów zatrudnienia. Projekt wprowadza bowiem dodatkowe składki o podobnym charakterze i obowiązujące równolegle do składek ZUS.
Zgodnie z projektem, w najgorszym wariancie pracodawca będzie musiał obciążyć wynagrodzenie każdego pracownika nowymi składkami wynoszącymi 2,75% podstawy wymiaru. Wysokość składek jest zatem zbliżona do wysokości obowiązujących obecnie składek na Fundusz Pracy i na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dla przeciętnego wynagrodzenia (ok. 3.800 brutto) będzie to oznaczać dodatkowe 100 zł do oddania państwu przez pracodawcę. Spodziewanym efektem wejścia /ustawy/ w życie byłyby zatem wszystkie negatywne skutki zaobserwowane po zwiększeniu przez rząd premiera Donalda Tuska kosztów pracy, gdy podnosił składkę rentową tj.:
– zwiększenie stopy bezrobocia,
– przerzucenie na pracowników kosztów podwyżki (efektywne zmniejszenie wynagrodzeń),
– przyspieszenie procesu emigracji (zwłaszcza wśród ludzi młodych)”
Wipler zwrócił Błaszczakowi uwagę również na „potencjalną korupcjogenność systemu dotacji i dofinansowania”:
Narodowy Program Zatrudnienia [dalej „NPZ”] „tworzy system dotacji i dofinansowania podatny na korupcję. Przykładowo polem do nadużyć jest otwarty katalog kosztów 'wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy’, na które udzielana jest dotacja oraz niedookreślona 'perspektywa utrzymania zatrudnienia przez podmiot otrzymujący dotację’, którą kieruje się komisja przyznająca dotację”.
Zdaniem Ziemkiewicza „utrata Wiplera to dla PiSu nie tylko utrata bardzo prężnego środowiska Fundacji Republikańskiej, dużej części młodych, ambitnych fachowców, o których prof. Jadwiga Staniszkis wielokrotnie mówiła, że stanowią największy kapitał Prawa i Sprawiedliwości”. Cała ta sytuacja to „znak, że PiS przyjmuje kurs na to, co Lech Wałęsa nazwał sprytną kadróweczką”. Tymczasem Kaczyński, aby myśleć o przejęciu w Polsce władzy powinien starać się „powrócić do źródeł” czyli do „budowania szerokiego frontu politycznego”. Zdaniem Ziemkiewicza „w Polsce wygrać wybory można tylko wtedy, jeśli wyborcy są przekonani, że partia jest wielonurtowa i obejmuje rozmaite środowiska” (więcej na ten temat tutaj: Ziemkiewicz: Odejście Wiplera to fatalne zdarzenie dla PiS i bardzo zły prognostyk na przyszłość)

![Nowa wiceminister nie wiedziała, ile jest województw. Teraz tłumaczy, na czym polega dyskryminacja kobiet. Stanowski: „Rządzą nami wariaci” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/zaneta-cwalina-sliwowska-nczas-100x70.jpg)
![UPA i żołnierze niezłomni. Skandaliczne słowa wiceministra z Polski 2050. Sommer: „Powinien wylecieć z posady natychmiast” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/andrzej-szeptycki-nczas-100x70.jpg)





