
Kontrola przeprowadzona w administracji jednego z francuskich departamentów ujawniła, że 30 urzędników pobierało pensje nie robiąc absolutnie nic i nawet nie pojawiając się w pracy. Niektórzy „pracowali” tak 30 lat. Rocznie razem pobierali ponad milion euro.
Jak informuje dziennik „Le Figaro” Regionalna Izba Obrachunkowa po kontroli w departamencie Provence-Alps-Riviera odkryła, że w jego administracji zatrudnionych jest 30 pracowników, którzy nie wykonują żadnej pracy.
Urzędnicy gmin La Seyne-sur-Mer i Cogolin mieli nadzorować zadania, które dawno już przekazano firmom prywatnym. Urzędy nie dały im innych zadań, ani nie zwolniły, więc tkwili tak sobie na posadach – niektórzy przez 30 lat nie robiąc absolutnie nic. Nawet nie pojawiali się w urzędzie.
W międzyczasie wielu z nich nabrało uprawnień emerytalnych. Jeden z nich domagał się nawet awansu zgodnie z urzędowymi przepisami dotyczącymi ścieżki kariery i stażem „pracy”.
Wielu z nich pracowało równolegle w prywatnych firmach. Kilku odmówiło przejścia na emeryturę, by wciąż dostawać pensje. Pensja wyższa niż emerytura a i tak się nic nie robi.
Francuska biurokracja jest tak rozbudowana, że całkowicie wymyka się jakiejkolwiek kontroli. Podobnie jest w Hiszpanii, gdzie „odkryto” urzędnika, który co roku przez 10 lat pobierał pensję 50 tysięcy euro rocznie nie robiąc absolutnie nic. Jak się okazało pojawiał się w urzędzie rano, podbijał kartę i znikał. Pojawiał się znów na moment przed zamknięciem urzędu.
W innym przypadku „odkryto” takiego urzędnika, kiedy został automatycznie zgłoszony do nagrody po 20 latach pracy. Okazało się, ze od 6 lat nikt go w urzędzie nie widział.