
Prawdziwy horror przeżyli turyści na wakacjach w Chorwacji, gdy podczas rejsu wzmógł się silny wiatr i fale zaczęły osiągać po 5 metrów. Spanikowany tłum wpadł w popłoch i tylko dwóch Polaków z Dolnego Śląska zachowało zimną krew i uratowało resztę wczasowiczów.
Rejs odbywał się z miejscowości Zaostrog na wyspę Korczula. Początkowo turystom towarzyszyła piękna pogoda dzięki czemu mogli się odprężyć, odpocząć i podziwiać piękne chorwackie widoki.
Podczas drogi powrotnej jednak rozegrał się prawdziwy horror. Pogoda na morzu zmieniła się w iście sztormową, a wiatr wzmagał fale dochodzące nawet do 5 metrów wysokości.
Tłum turystów podróżujących statkiem wpadł w straszny popłoch. Jak się okazało, załoganci byli młodzi, niedoświadczeni i zupełnie nie wiedzieli co robić w takiej sytuacji. Kapitan miał tylko 22 lata.
Wśród urlopowiczów byli Słowacy i turyści z Krakowa, ale to dwóch Polaków z dolnośląskiego zachowało zimną krew.
Gdy reszta spanikowała oni znaleźli kamizelki ratunkowe i rozdali je reszcie turystów. Następnie wykręcili 112 i poinformowali odpowiednie służby o zaistniałej niebezpiecznej sytuacji.
Po wszystkim załoga w ramach przeprosin chciała podarować gościom rakiję i oliwę z czego jednak się później wycofano. Zamiast podarków zaproszono turystów na ponowny rejs nocą ale nikt się na to nie odważył.
Źródło: Gazeta Wrocławska