
Bartosz Arłukowicz odpowiada w sztabie KO za bezpośrednie kontakty z wyborcami. Polityk jeździ więc busem po Polsce i spotyka się z ludźmi. Lekcje PRu musiał chyba pobierać u Maciej Stuhra lub innych związanych z paraopozycją polityków bo zamiast przekonywać do siebie ludzi wyśmiewa ich i poniża.
Co zrobić gdy wśród ludzi ma się opinię partii nadętych bufonów i pogardzających ludźmi przedstawicieli wyimaginowanej wyższej kasty? Powinno się wysłać w teren człowieka, koniecznie z kamerą, który udowodni, że jednak reprezentowane przez niego stronnictwo jest empatyczne, rozumiejące zwykłego obywatela i nieoderwane od ziemi.
Co zrobiła KO za pomocą Platformy Obywatelskiej? Wysłała do Polaków Bartosza Arłukowicza, który zaczepia w sklepach przypadkowych „typowych Januszy” aby ich nazywać „podporami PiSu” i głośno rechocząc wyśmiewać.
W ten sposób politycy z paraopozycji zapewnią obecnie zawiadującemu państwowym lewiatanem rządowi nie tylko kolejną kadencję ale i następną dekadę rządów. Totalna opozycja zalicza wpadkę za wpadką i dziś mogą uchodzić za najbardziej skompromitowaną i nieudolną zbieraninę polityków w kraju.
Jarosław Kaczyński na nikogo nie może tak liczyć jak na nich. Bo sami politycy PiSu nie są jacyś specjalnie wybitni ale mając przeciwko sobie takich Arłukowiczów to nawet oni nie muszą specjalnie się starać żeby zdobyć sympatię Polaków.
Nic nie zrozumieli.
Pojechali w Polskę i urządzają sobie kpiny z ludzi. Obrzydliwe. pic.twitter.com/WX3dkywvmX— Piotr Lis (@Piotr_Lis_) July 5, 2019
Źródło: Twitter