Eskalacja konfliktu w basenie Morza Śródziemnego. Turcja pręży muskuły, Unia Europejska zapowiada sankcje

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Foto: PAP/ABACA
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Foto: PAP/ABACA
REKLAMA

Rządy Turcji oraz Cypru spierają się o prawo do odwiertów i poszukiwania gazu u wybrzeży Cypru w basenie Morza Śródziemnego. We wszystko ma się wmieszać Unia Europejska, która planuje nałożyć na Turcję sankcje.

Do konfliktu doszło, gdy rząd Republiki Cypryjskiej zatrzymał jeden z dwóch tureckich statków, prowadzący odwierty w regionie. Turcja robi to na polecenie Cypru Północnego, który jednak oficjalnie nie jest uznawany przez nikogo poza Turcją właśnie.

REKLAMA

Przywódca tureckiej wspólnoty na Cyprze Mustafa Akinci przedstawił propozycję współpracy obu stron, która miałaby zaprowadzić stabilizację i pokój w regionie. Turcja od razu zaakceptowała taką formą porozumienia i jednocześnie oświadczyła, że jeśli rząd w Nikozji jej nie przyjmie, prace eksploracyjne na obszarach udostępnionych jej przez władze Republiki Tureckiej Cypru Północnego będą nadal prowadzone.

Rząd w Nikozji, popierany przez Unię Europejską i społeczność międzynarodową, uważa natomiast, że tureckie operacje wiertnicze są sprzeczne z prawem międzynarodowym, a decyzje dotyczące węglowodorów są wyłącznie suwerennym prawem Cypru. Z kolei Turcja twierdzi, że oba państwa cypryjskie są równorzędnymi partnerami na wyspie, mają równe prawa, więc powinny dzielić się wpływami i współpracować w zakresie zasobów węglowodorów.

Agencja Reutera donosi, że Unia Europejska przygotowuje sankcje wobec Turcji za nielegalne wiercenia u wybrzeży Cypru, a także ostrzega Ankarę, że w razie kontynuowania wierceń jest gotowa sięgnąć po bardziej restrykcyjne środki. Do zaprzestania wierceń wezwał Turcję także Departament Stanu USA, zarzucając Ankarze wzmaganie napięć w regionie.

Wszelkie próby zawarcia porozumienia i współpracy w regionie, które pomijają Turcję, są z góry skazane na niepowodzenie – oświadczył Mevlut Cavusoglu, minister spraw zagranicznych Turcji. Jednocześnie zasugerował przedsiębiorstwom energetycznym, aby nie zważały na stanowisko „greckiego” rządu na Cyprze.

Głos zabrał również prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. – W obliczu wszystkich wydarzeń, nie możemy bezczynnie przyglądać się temu, co tu się dzieje. Teraz UE grozi, że nałoży na nas sankcje. Nie interesuje nas to. Przykro mówić, ale ani razu nie stanęli w obronie Turków na Cyprze Północnym – powiedział.

Cypr jest podzielony od 1974 roku, gdy w odpowiedzi na inspirowany przez Grecję pucz, mający doprowadzić do przyłączenia wyspy do Grecji, wojska tureckie dokonały inwazji. Na zajętej przez nie północno-wschodniej części wyspy proklamowano później Republikę Turecką Cypru Północnego. Podejmowane od wielu lat wysiłki na rzecz zakończenia konfliktu nie przyniosły dotąd rezultatów.

Źródło: express.co.uk/nczas.com/PAP

REKLAMA