Długo czekałem ze skomentowaniem filmu, gdyż komentarz miał mieć formę dużej recenzji połączonej z cytatami z komentarzy mediów odnośnie filmu by zobrazować cel w jakim powstał „Układ zamknięty”. Czekałem też aż ktoś inny, np. Pan Mirosław Winiarczyk odpowiednio złapie zakłamanie tego filmu. Jednak także on dał się poprowadzić reżyserowi jak i cała polska prawica! Proponuję by po przeczytaniu tego za karę zaśpiewał jakąś piosenkę np. „chłopców radarowców”.
Więc do rzeczy – ograniczę się jednak do tego komentarza. Film w odróżnieniu od świetnego „Generała Nila” ( poprzedniego filmu tego reżysera) traktuje o polskim antysemityzmie. Mamy złego bohatera – polskiego prokuratora, do tego katolika (scena w jego rezydencji i wyeksponowana ikona Matki Boskiej – to nie przypadkowe!), który to doniósł w czasach PRL na żydowskiego profesora – przez co musiał on emigrować do Izraela. Dalej prześladuje jego syna Piotra Maja, również Żyda– geniusza całkiem przypadkowo…), którego zdolnościom przewyższającym ich samych dwaj Polacy zawdzięczają sprawne działanie firmy i sukces fabularny pod koniec filmu. Piotr jest najbardziej prześladowaną postacią w filmie co kontrastuje z prawdziwymi historiami na których rzekomo miał opierać się film, a które dotyczyły polskich katolików. Jak nie można było tego dostrzec? Cel filmu? Uważam, że:
1. Film promuje tezę o „polskim antysemityzmie” dzięki czemu i tylko dzięki temu) zyskał dobre recenzje w mainstreamowej prasie i z ust prezydenta.
2. Miał być wtargnięciem na scenę „filmów niepokornych” by siać zamęt w głowach widzów i „prawdziwych patriotów” spod znaku PiS i SKOKU Stefczyka, którzy to także okazali się naiwnymi finansując ten film.
3. Widać w filmie próbę odwrócenia ról w czasie PRL, który to prześladował Polaków b. często rękoma oprawców UB, SB pochodzenia wiadomego
4. …i podstawowy! Miał zabezpieczać i zablokować ewentualne procesy sądowe, które mogłyby zostać wytoczone za bandycką prywatyzację w latach 90-tych przez obecną opozycję czy koalicję prawicy po krachu gospodarczym kraju. Przecież w umysłach widzów automatycznie pojawi się podświadomie myśl „no tak grzebią w przeszłości próbują zniszczyć wrogów politycznych i do tego najpewniej antysemici…”. Ach! Tyle pieczeni na jednym ogniu!
Na koniec zagadka – czy w ogóle, ktoś z Państwa słyszał o instytucji wykupu menadżerskiego? Czy to, że nie ma go nigdzie w prawie wymienionego jako legalny oznacza od razu, że można go dokonać?
Film zamienił dobro ze złem. Mam nadzieję, że drugi raz prawica nie da się tak podejść.
Wiktor Zieliński (KNP Toruń)