
Komisja Europejska rozpoczęła proces stawiania Węgier przed Trybunałem Sprawiedliwości. Chodzi o restrykcyjne prawo antyimigracyjne popularnie zwane nad Dunajem ustawą „Powstrzymać Sorosa”.
Przegłosowana w ubiegłym roku ustawa przewiduje m.in kary dla osób i członków organizacji pozarządowych zajmującym się przemytem nielegalnych imigrantów i pomaganiem im. W wielu krajach szmuglerzy ludzi udają organizacje charytatywne.
Rzecznik węgierskiego rządu Zoltán Kovács mówił wtedy, że „nowy pakiet legislacyjny„ Stop Soros” uznaje nielegalną imigrację za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Węgier”.
– Regularne popełnianie takich przestępstw, udzielanie wsparcia finansowego na nielegalną imigrację, lub pomoc w nielegalnej imigracji w zamian za pieniądze będą stanowiły przestępstwa i jako takie będą podlegać karze pozbawienia wolności do jednego roku – powiedział.
Teraz Komisja Europejska prowadzi postępowanie, które już w sierpniu ma postawić Węgry przez Trybunałem Sprawiedliwości. Wcześniej – w 2017 roku eurokraci już grozili Węgrom za ustawę o transparentności finansów organizacji pozarządowych. Uznano, że wymierzona jest w organizacje i fundacje Sorosa.
W tym roku Europejska Partia Ludowa, do której należy Fidesz zawiesiła partię Orbana w członkostwie. Chodziło nie tylko o opór w przyjmowaniu imigrantów, ale też m.in o wykorzystanie w kampanii do parlamentu Europejskiego wspólnych zdjęć Junckera i Sorosa.
István Hollik, poseł Chrześcijańskiej Partii Ludowo-Demokratycznej (KDNP), siostrzanej partii Fidesza komentując pozew Komisji stwierdził, że Węgry przygotowane są na proces. – Rząd uważa, że [ustawy„ Stop Soros ”] odzwierciedlają wolę narodu węgierskiego i są zgodne z konwencją genewską, układem z Schengen i traktatem dublińskim – powiedział.