
Coraz częściej można odnieść wrażenie, że z tęczowymi ekstremistami nie trzeba walczyć bo wyrżną się sami między sobą. Na lewicy trwa kolejna wojna domowa – tym razem o literkę „B” w skrócie „LGBT”.
Literka „B” ma symbolizować wszystkie osoby, które w swoim życiu łóżkowym kierują się zasadą „żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek”.
Niektórym lewicowym radykałom to jednak nie pasuje, bo wynika z tego, że istnieją tylko dwie płcie, a tych jak wiemy jest jakieś 2137 plus/minus 88.
Ruszyła więc akcja mająca na celu wyrzucenie literki „B” ze skrótu. Czy zastąpi ją jakaś inna? A może wstawi się zamiast niej gwiazdkę i skrót będzie się prezentował tak: „LG*T”?
Na razie nie wiadomo co działacze LG_TGMD zamierzają zrobić z tym pustym miejscem, udało im się jednak wywołać u swych przeciwników pusty śmiech.
To wszystko byłoby nawet śmieszne, gdyby nie to, że można podejrzewać, iż Unia antyEuropejska zaraz sfinansuje jakiś projekt mający rozwiązać ten palący problem.

Źródło: Twitter
Źrodło: Twitter, Facebook