
Kamil Durczok stał się bohaterem największego skandalu ostatnich dni. Znany dziennikarz, jadąc pod wpływem alkoholu autostradą A1, uderzył w pachołek rozielający jezdnie. Miał 2,6 promila alkoholu we krwi. Okazuje się, że to jeszcze nie wszystko, bowiem w pojeździe miała zostać znaleziona broń palna.
Po tym jak Durczok wytrzeźwiał, przeprosił wszystkich, którzy „w niego wierzyli”. Tymczasem prokuratura sprawdza doniesienia dotyczące pasażerki dziennikarza. Durczok miał bowiem podróżować z kobietą. O tym, że w pojeździe mógł być pasażer, świadczy wystrzelona poduszka powietrzna na miejscu obok kierowcy.
Portal wPolityce.pl donosi również, że w samochodzie gwiazdy miała zostać znaleziona broń palna. Durczok co prawda w chwili zdarzenia posiadał pozwolenie na broń, jednakże istotne będą okoliczności, w jakich została ona znaleziona. Dziennikarza może spotkać kolejny zarzut, a tym samym utrata kolekcji militariów.
– Na pewno nie ujawniono nielegalnej broni palnej. Jeśli była to broń zarejestrowana, na którą Kamil Durczok miał pozwolenie i znajdowała się zabezpieczona w pojeździe w kasie pancernej, mogła nie znaleźć się w przekazanym prokuraturze raporcie – poinformował rzecznik piotrkowskiej prokuratury.
Źródło: pudelek.pl