
W Rosji w ostatnich latach władza z dumą twierdziła, że zahamowała spadek przyrostu naturalnego, i że Rosja zwiększa już swoją populację. Kres ten fantazji położyła wicepremier Tatiana Golikowa stwierdzając: „Kraj w katastrofalny sposób traci ludność”.
Według wicepremier Golikowej składają się na to dwa czynniki: systematyczny spadek urodzin oraz bardzo powolny wzrost długości życia.
Do tego dochodzi jeszcze trzeci czynnik. Rosja znana jest z tego, że jej statystyki to mit, lub jak kto woli wirtualna rzeczywistość.
Władze regionów żeby być dobrze ocenianym przez centralę systematycznie zaniżały statystyki zgonów m.in. z powodów onkologicznych czy z powodu wypadków drogowych. Ponieważ ostatnio Moskwa zaczęła się bardzo uważnie przeglądać tym statystykom, nagle okazało się, że są one o wiele bardziej dramatyczne niż podawano.
Tak na przykład gubernia woroneska, która oświadczyła że w 2018 roku odsetek osób zmarłych na choroby układu krążenia wzrósł tylko o 1,2% w stosunku do roku 2017, nagle w danych za 4 miesiące 2019 roku podała, że ten wskaźnik wzrósł do 20%. Z kolei w mieście Iwanowo z danych za pierwsze półrocze tego roku okazało się. że z tego samego powodu zmarło w prawie 36% więcej osób niż rok wcześniej.
Rosja faktycznie miała przyrost naturalny w latach 2006-2012, ale to było spowodowane faktem wzrostu liczby kobiet w wieku rozrodczym (drugie pokolenie baby boom) oraz spadkiem liczby zgonów, ponieważ w wiek senioralny wkroczyło bardzo nieliczne pokolenie urodzone w okresie czystek stalinowskich i w okresie wojny.
Jednakże po tym okresie znowu zmalała liczba kobiet oraz w wiek senioralny wkroczyło pokolenie powojennego boomu demograficznego. Te dna czynniki „zbiły” przyrost naturalny z dodatniego na ujemny, a weryfikacja statystyk ukazała bolesną prawdę.
Ta bolesna prawda to m.in spadek urodzin w pierwszych miesiącach 2019 r. aż o 20 proc w stosunku do analogicznego okresu 2018 r.
Źródło: Kurier Wnet