Trump wydał specjalne instrukcje. Nowe prawo w USA ma zapobiegać dyskryminacji konserwatystów w sieci

Donald Trump. Foto: PAP/DPA
Donald Trump. Foto: PAP/DPA
REKLAMA

W USA powstaje prawo, które ma zapobiegać dyskryminacji konserwatystów w sieci. Biały Dom rozpoczął prace nad regulacją według instrukcji prezydenta USA Donalda Trumpa.

Instrukcja ma rozwiązać problem dyskryminacji konserwatystów na społecznościowych platformach internetowych – podał serwis Politico.

REKLAMA

Powołując się na źródła bliskie sprawie serwis pisze, że pierwsze wersje propozycji nowej legislacji w Białym Domu pojawiły się miesiąc po wypowiedziach Trumpa, który w kwestii dyskryminacji konserwatywnych głosów w sieci obiecał wypróbować „wszystkie rozwiązania prawne”.

Nie jest znana treść nowych przepisów, które – jak twierdzą źródła – wciąż są modyfikowane. Sam jednak fakt stworzenia wstępnych wersji legislacji w odpowiedzi na rozkaz wykonawczy prezydenta dowodzi, że sprawa traktowana jest przez administrację poważnie, a rząd federalny przygląda się możliwościom wykorzystania swoich mocy przeciwko Dolinie Krzemowej.

Internet jest przedstawiany jako platforma egalitarna, ale większość Twittera to liberalny zbiornik jadu. Prezydent chce trochę uczciwości w tym systemie – mówi jeden z przedstawicieli Białego Domu.

Uważamy, że media społecznościowe odgrywają kluczową rolę. Ciąży na nich coraz większa odpowiedzialność wobec kultury, która uczyniła ich tak prominentnymi i dochodowymi – dodaje.

Według serwisu, nowe prawo ma dotyczyć również innych zagadnień, niż kwestia dyskryminacji konserwatywnego światopoglądu na platformach społecznościowych.

Oskarżenia wobec firm technologicznych o to, że zezwalają na taki proceder stały się częstym argumentem prezydenta Trumpa i jego zwolenników przeciwko platformom takim jak Facebook, Twitter czy YouTube, np. w związku z blokadą kont założyciela kontrowersyjnego serwisu InfoWars, Alexa Jonesa.

Firmy odpierają te zarzuty i uzasadniają blokowanie oraz usuwanie kont konkretnych użytkowników naruszeniem obowiązujących standardów społeczności. Jednocześnie, jak zaznacza Politico, firmy technologiczne otrzymują zażalenia od liberalnych użytkowników, którzy narzekają, iż platformy zbyt wolno reagują na pojawiające się na nich przejawy mowy nienawiści.

We wtorek Donald Trump oskarżył Google’a o prowadzenie „bardzo nielegalnych” działań przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. Jak zaznaczyła agencja Reutera, Trump nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie tych zarzutów.

Urzędujący prezydent już wcześniej wyrażał opinię, jakoby koncern technologiczny z Mountain View starał się udaremnić jego elekcję w 2016 roku, kierując się rzekomymi uprzedzeniami względem konserwatystów. We wtorkowej serii tweetów Trump ostrzegł, że „bardzo uważnie” obserwuje działania Google’a przed przyszłoroczną kampanią wyborczą.

Miesiąc wcześniej amerykański przywódca przyjął w Białym Domu grupę swoich internetowych zwolenników i kontrowersyjnych publicystów, z którymi rozmawiał o doświadczeniach „cenzury” w sieci. Trump oskarżył wówczas Facebooka, Google’a i Twittera o „tłamszenie” głosów konserwatywnych – czemu firmy zaprzeczają – i ogłosił, że jego administracja bada sposoby na zapewnienie dodatkowej ochrony „wolności słowa” w internecie. Wzbudziło to obawy co do możliwego poddania firm technologicznych nowym regulacjom.

Źródło: PAP

REKLAMA