Obwoźny cyrk wyjechał z Płocka. Na tzw. marszu równości sporo znanych twarzy [FOTO/VIDEO]

Tzw. Marsz Równości w Płocku. foto: tter
Tzw. Marsz Równości w Płocku. foto: tter
REKLAMA

W Płocku zakończył się pierwszy tzw. marsz równości, nad którym patronat honorowy objął prezydent miasta Andrzej Nowakowski z Platformy Obywatelskiej. Na paradę zorganizowaną przez środowiska LGBT zjechało się z całej Polski, a nawet z zagranicy, kilkuset działaczy. Obyło się bez incydentów.

W oficjalnym komunikacie policja podkreśla, że zarówno sam marsz, jak i kontrmanifestacje „przebiegały bardzo spokojnie”.

REKLAMA

Na płocki tzw. marsz równości przyjechali m.in. europosłowie Robert Biedroń i Sylwia Spurek, Rasmus Andresen z Niemiec i Julie Ward z Wielkiej Brytanii, a także krajowi politycy, tacy jak przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty, Lewicy Razem Adrian Zandberg czy posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

Bardzo się cieszymy, że jesteśmy tutaj i możemy was wspierać. Udział w tym marszu wymaga wielkiej odwagi – mówił do uczestników płockiego marszu Andresen.

To demonstracja ludzi dzielnych, którzy staną się przyszłością nie tylko Polski i Europy, ale całego świata – wtórowała mu europosłanka Ward.

Przed rozpoczęciem marszu odbyło się spotkanie europosłów z przedstawicielami polskich organizacji LGBT. Tematem – jak poinformowali organizatorzy – było m.in. „wsparcie, jakiego Parlament Europejski mógłby udzielić w przeciwdziałaniu nienawiści i przemocy wobec osób LGBT w Polsce”.

Uczestnicy manifestacji nieśli m.in. transparenty z napisami: „Mąż mojego syna to moja rodzina”, „Bądź z nami, czyń równość – rodzice osób LBGTQIA”, „Psychoprawico, nie zesraj się”. Były też tęczowe flagi i banery z logotypami partii Wiosna, Razem i SLD.

Policja podała, że szacowana liczba uczestników płockiego marszu to około 1000 osób. Ile było w tym samych płocczan? Trudno to oszacować. Nie ulega jednak wątpliwości, że do miasta położonego ok. 100 km od Warszawy zjechało się sporo osób z całej Polski. Na przykład radni stolicy Agata Diduszko czy Marek Szolc z towarzyszami.

Natomiast „Onet” donosił, że do Płocka przyjechało pięć autobusów z Warszawy, a wyjazdy organizowane były również z Poznania, Wrocławia i „pewnie jeszcze z kilku mniejszych miast”.

Ten sam „Onet” dopuścił się podłej manipulacji. Relację z płockiej parady promującej zboczeństwa, natręctwa i inne dziwactwa, opatrzył zdjęciem z Pragi. Czyżby frekwencja w Płocku się nie zgadzała, nie pasowała do narracji?

Z kolei przeciwnicy Marszu Równości, których od manifestacji oddzielał kordon policji, przynieśli transparenty z hasłami: „Rodzina tak, deprawacja nie”, „Dość sponsorowanej z zagranicy propagandy LGBT” oraz „Homoseksualiści chcą seksedukować Twoje dzieci. Powstrzymaj ich”.

Wśród nich był m.in. Marcin „Różal” Różalski, który w zdecydowany sposób skomentował odbywający się tzw. marsz równości. – Oni sami nie wiedzą czego chcą. Mają takie same prawa, jak my wszyscy. W tym czymś, co tam się przesuwa, nie ma nikogo z Płocka. Są to wszystko ludzie dojezdni, najezdni. Przywiezieni tutaj, żeby w naszym mieście zrobić gnój, żeby znów poróżnić Polaków, żeby znów zrobić wielki syf, żebyśmy się znowu nienawidzili i żeby było głośno w telewizjach – powiedział reporterowi Polsat News.

Kilka dni temu 46 płockich naukowców i prawników, lekarzy, artystów, duchownych oraz opozycjonistów z okresu PRL wystosowało list otwarty do prezydenta Nowakowskiego, w którym napisali, że „z niedowierzaniem i smutkiem” przyjęli informację, iż zdecydował się objąć honorowym patronatem Marsz Równości, i zaapelowali o wycofanie tego patronatu.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu Katarzyna Kucharska, szacowana liczba uczestników płockiego marszu to około 1000 osób. Podkreśliła, że marsz i wszystkie pozostałe zgromadzenia „przebiegały bardzo spokojnie”. Zabezpieczali je policjanci z sześciu garnizonów.

Obwoźny cyrk Stalina, jak nazywa Stanisław Michalkiewicz zjeżdżających się w różne miejsca Polski lesbijki, homosiów, biseksów i zmiennopłciowców, powoli rozjeżdża się po całej Polsce oraz do Niemiec i Wielkiej Brytanii. Tym razem obyło się bez incydentów, co z pewnością ideologom LGBT nie jest na rękę, gdyż nie będzie można trąbić w mediach o wyimaginowanych nienawistnych, brunatnych faszystach, popierając to obrazem.

REKLAMA