
Jest napisane „Nie znacie dnia ani godziny”. Istnieje jeden scenariusz końca świata, którego rzeczywiście nie da się przewidzieć. Magnetyczna apokalipsa – czy to taki plan ma Bóg na zagładę ludzkości?
Na stronie naukowego portalu i czasopisma „Focus” możemy przeczytać, że „Z najnowszych badań wynika, że ziemski magnetyzm staje się coraz słabszy, a w ciągu najbliższych stuleci może nawet całkowicie zaniknąć. A gdy wróci, niewykluczone, że jego bieguny zamienią się miejscami.”
Co się może stać gdy taki scenariusz się ziści? Jak straszne będą skutki takich zaburzeń? O tym również możemy przeczytać na stronie:
„Osłabienie lub brak pola magnetycznego oznacza bowiem poważne kłopoty dla naszej cywilizacji. Jeden z nich łatwo sobie wyobrazić – przestaną działać kompasy, co może uprzykrzyć życie niektórym turystom. W trudnej sytuacji znajdą się liczne gatunki zwierząt – ptaki, ryby i walenie – które wykorzystują magnetyzm do ustalania tras swych wędrówek. Najgorsze jednak będzie to, że bez magnetycznej tarczy osłaniającej Ziemię zaczną szwankować kluczowe technologie.”
Mowa tu np. o satelitach, systemach nawigacyjnych etc. Podobne skutki może światu przynieść burza słoneczna – wariujące sprzęty, technologie… W najgorszym wypadku seria błędów technologicznych może wywołać III wojnę światową.
Jeśli na słońcu w tym czasie pojawi się potężny wybuch, albo od strony naszej gwiazdy dotrze do nas silny gorący podmuch to możemy wszyscy spłonąć w mgnieniu oka.
To jednak wciąż lepszy scenariusz niż uderzenie asteroidy i umieranie podczas długiej epoki lodowcowej albo w trujących oparach.
Najgorsze jest to, że nie da się ocenić kiedy pole magnetyczne się skończy – także jest dokładnie tak jak przepowiada Biblia „nie znamy dnia ani godziny”.
Źródło: Focus