
Właśnie poznaliśmy najnowsze dane dotyczące zatrudnienia w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Okazuje się, że od kiedy PiS przejął rządy znacząco wzrosła liczba urzędników, a co za tym idzie także koszty utrzymania kancelarii.
Już za czasów rządów koalicji PO-PSL i premierostwa Donalda Tuska oraz Ewy Kopacz liczba zatrudnionych w Kancelarii PRM była gigantyczna. Tymczasem rząd PiS, a w szczególności premiera Morawieckiego, postanowił ustanowić nowe rekordy biurokratyzacji naszego nieszczęśliwego kraju.
W 2015 roku, kiedy Platforma Obywatelska żegnała się z rządami liczba urzędników KPRM wynosiła 559 osób. Wówczas też na ich utrzymanie i obsługę kancelarii wydawano rocznie 147 milionów złotych.
Po przejęciu władzy przez PiS liczba urzędników wzrosła powyżej 600 osób, a obecnie wynosi aż 680 osób (dane na koniec 2018 roku – red.). W tym samym czasie znacząco wzrosły też koszty utrzymania KPRM.
Już w 2016 roku była to kwota 154 milionów złotych, a więc o 7 milionów wyższa niż rok wcześniej. Prawdziwy wzrost nastąpił jednak w kolejnych dwóch latach, szczególnie od czasu objęcia urzędu przez Mateusza Morawieckiego.
W 2017 roku koszty utrzymania KPRM wyniosły już ponad 200 milionów złotych, tymczasem już w 2018 roku było to ponad 340 milionów złotych. Skąd tak duży wzrost wydatków w ubiegłym roku?
Przede wszystkim wpłynęło na to powołanie nowych instytucji, którego podlegają KPRM. – Narodowy Instytut Wolności, Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka, Polski Instytutu Ekonomiczny i Instytut Europy Środkowej – to nowe podmioty podległe kancelarii premiera.
Jak widać tanie państwo PiS to jedynie pusta obietnica przedwyborcza z 2015 roku, a w praktyce biurokracja i socjalizm rośnie z roku na rok. W ciągu jednej kadencji rząd Mateusza Morawieckiego ewidentnie postanowił przebić dwa lata nieudolnych rządów PO-PSL.
Źródło: gazeta.pl