
Socjalistyczna polityka Prawa i Sprawiedliwości przynosi efekty: Najwięcej bankructw w pierwszym półroczu tego roku odnotowano w handlu – wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Dodano, że najwięcej firm upadło na Mazowszu. Polski handel umiera na naszych oczach.
Jak podkreślono w raporcie, „pierwsze oznaki niewypłacalności” w przedsiębiorstwach, które zbankrutowały pojawiły się na rok przed ogłoszeniem upadłości. „W rejestrze widniało wówczas 28 proc. przyszłych bankrutów. Pół roku później ich odsetek wzrósł do 35,1 proc. Na trzy miesiące przed ogłoszeniem decyzji przez sąd w KRD widniało już 42,5 proc. zadłużonych firm, a w dniu upadłości – ponad połowa (52,1 proc.)” – wskazali autorzy raportu.
Największa liczba bankrutów to firmy z Mazowsza (19 proc.), za nimi są przedsiębiorcy z Dolnego Śląska (13 proc.) oraz ze Śląska (11 proc.). Natomiast pod względem wartości zadłużenia dominują województwa: mazowieckie (3,8 mln zł), małopolskie (3,4 mln zł), łódzkie (1,7 mln zł), śląskie (1,5 mln zł), kujawsko-pomorskie (1,2 mln zł).
Według cytowanego w raporcie prezesa Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adama Łąckiego z każdym miesiącem przybywa firm, które nieuchronnie zmierzają do bankructwa, a wraz ze wzrostem liczby zadłużonych firm, przybywa też wierzycieli.
„Liczba tych ostatnich rośnie znacznie szybciej niż liczba dłużników. W efekcie, w minionym półroczu, na jedną zadłużoną firmę przypadało ponad trzech wierzycieli. W wyniku współpracy z przyszłymi bankrutami stracili łącznie 17,2 milionów złotych. Gdyby wiedzieli o kłopotach kontrahenta i w porę zareagowali, mogliby wycofać się ze współpracy lub zmienić warunki umowy” – ocenił.
Autorzy raportu przeanalizowali też upadłości pod kątem branż – najwięcej postępowań dotyczy podmiotów, które prowadziły działalność handlową (25,57 proc.), a dług firm z tego sektora to 4,4 mln zł. Na kolejnych miejscach znalazły się firmy działające w transporcie (3,1 mln zł zadłużenia), firmy produkcyjne (2,1 mln zł) oraz budowlane (1,9 mln zł).
Upadają ci którzy zarabiali na socjalistyczne wynalazki rządu. PiS odjął od ust tym, którzy najbardziej wspierali naszą gospodarkę. Tymczasem osoby popierające i pobierające 500+ i inne nowe świadczenia nie przejmują się tym, że dostają cudze pieniądze, zrabowane komuś przez rząd, i że przez to jakieś rodziny tracą właśnie źródło utrzymania – ważne jest przecież to, że „my dostajemy” i nieważne skąd wzięła się „kasa”.
Źródło: PAP