Eksplozje w Szwecji to już codzienność. Według policji wybuchy to nie terroryzm

Zdjęcie ilustracyjne/Fot. YouTube
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. YouTube
REKLAMA

W pierwszym półroczu 2019 roku w Szwecji znacznie wzrosła w Szwecji liczba eksplozji materiałów wybuchowych – pisze gazeta “Dagens Nyheter”. Szwedzi nie chcą nazywać tych aktów atakami terrorystycznymi. Według policji wybuchy to środek nacisku stosowany przez gangi.

Z danych pozyskanych przez dziennik “Dagens Nyheter” wynika, że w pierwszym półroczu 2019 roku doszło w Szwecji aż do 120 eksplozji materiałów wybuchowych, wobec 83 przypadków wybuchów w tym samym okresie ubiegłego roku. W 2018 roku odnotowano w Szwecji 157 eksplozji.

REKLAMA

Według statystyk tego typu zdarzenia najczęściej mają miejsce na południu Szwecji. W okresie od stycznia do lipca bieżącego roku odnotowano tam 44 detonacje ładunków.

Szwecja wciąż nie chce wprost nazywać takich incydentów atakami terrorystycznymi. Petra Stenkula, szefowa policyjnego wydziału ds. zorganizowanej przestępczości w południowej Szwecji, wzrost liczby eksplozji materiałów wybuchowych upatruje w porachunkach grup przestępczych.

Według policji, choć bomby podkładane są w celu zabicia konkretnych osób, to ich detonacje stanowią niebezpieczeństwo dla społeczeństwa. W kwietniu tego roku śpiąca dziewczynka została ranna odłamkiem szkła w wyniku wybuchu w sąsiedztwie.

Kolejnym problemem, z którym obecnie zmaga się Szwecja to powszechne wykorzystywanie broni palnej przez środowiska przestępcze.

Pomimo tego wzrostu przestępczości szwedzki rząd coraz bardziej ogranicza Szwedom prawo do obrony własnej. Od 2018 roku zaostrzono w Szwecji przepisy dotyczące posiadania broni, zwiększając kary oraz zwiększając uprawniania policji do zatrzymywania osób podejrzanych o jej przewożenie. W żaden sposób nie wpłynęło to na obniżenie liczby strzelanin – która wciąż wynosi ponad 300 rocznie.

Różne media wielokrotnie informowały również o wysokiej liczbie gwałtów i przypadków molestowania, a także o tak zwanych „strefach no go” w państwie naszych zamorskich sąsiadów. Łączenie, któregokolwiek z tych zjawisk z otwartością na przyjmowanie tzw. „uchodźców” jest wciąż tematem tabu.

Źródło: PAP, Nczas.com

REKLAMA