
Po tragedii, która rozegrała się w Tatrach na Giewoncie przez wzgląd na i zniszczenia w kopule szczytowej Tatrzański Park Narodowy postanowił o zamknięciu szlaku na Giewont. Zabronione jest również chodzenia po tatrzańskich górach nocą. Jako, że głupota idzie często w parze z odwagą, to zakazy te nie odstraszyły pary śmiałków-wandali.
Dwaj mężczyźni postanowili zrobić z siebie skończonych kretynów i zlekceważyli wszystkie zakazy. Wyruszyli nocą w góry i postanowili wspiąć się na zamknięty szczyt Giewontu.
Pomyśleli nawet o tym, żeby dać autorom „Księgi Nagród Darwina” możliwość zilustrowania ich historii i zrobili sobie zdjęcie na szczycie.
Do księgi nie trafią bo powiedzenie „głupi ma szczęście” najwidoczniej naprawdę sprawdza się w rzeczywistości – nic im się więc nie stało.
Śmiałkowie postanowili pozostawić ślad po swoim heroicznym czynie dla potomnych i na stalowym krzyżu na szczycie Giewontu nabazgrali flamastrami swoje imiona wraz z datą.
Brawo panowie – możecie być z siebie dumni. Miejmy nadzieję, że sprawą, chociażby przez wzgląd na dewastację krzyża, jak najszybciej zajmie się policja.
Źródło: Tatromaniak.pl