
54-letnia Sylvie Goulard została zaproponowana przez prezydenta Emmanuela Macrona do reprezentowania Francji w Komisji Europejskiej. To niespodzianka, bo wcześniej mówiono o minister obrony Parly.
Goulard zastąpi w KE Pierre’a Moscovici. Była dwukrotnie eurodeputowaną, pracowała w UE jako doradca szefa KE Romano Prodiego; we Francji była przez niecałe dwa miesiące ministrem obrony w rządzie Philippe’a (ustąpiła po aferze z fikcyjnym finansowaniem działaczy jej partii MoDem w PE), a ostatnio była członkiem zarządu Narodowego Banku Francji (zastępca prezesa).
Jest to zapewne także nagroda za zasługi, bo Sylvie Goulard pomagała Emmanuelowi Macronowi podczas kampanii prezydenckiej w 2017 roku, doradzając mu w sprawach europejskich.
Karierę polityczną robiła w Ruchu Demokratycznym (MoDem) Francois Bayrou. Partia ta wsparła Macrona, ale Goulard wystąpiła z niej i zbliżyła się do prezydenckiego LREM. Jest uważana za bardzo prounijną technokratkę, ma doświadczenie w instytucjach UE, zna 3 języki obce.
Sylvie Goulard była w swojej karierze „specjalnym doradcą” amerykańskiego think tanku o zapędach tworzenia „światowego rządu” Berggruen Institute. Zarabiała tam 10.000 € i padały wówczas pytania o to, czy nie łączy pozycji eurodeputowanej z działalnością lobbystyczną.
Cieniem na jej karierze jest sprawa asystentów parlamentarnych MoDem-u w PE, co wiązało się z z fikcyjnymi pracami i niewłaściwym wykorzystywaniem pieniędzy na działalność partii. Z tego samego powodu duże problemy miała np. Marine Le Pen. Parlament Europejski i Francja prowadzą w tej sprawie dwa dochodzenia, ale Goulard nie była nawet przesłuchana i zapewne już… nie będzie.