
Błyskawiczna powódź i gradobicie nawiedziły Madryt. Wezbrana woda porywała samochody, a także zalała setki mieszkań oraz lokali usługowych. Z kolei Sardynię nawiedziła burza, jakiej dawno nie widziano w tamtych stronach.
Z nieba nad Hiszpanią spadały hektolitry wody. Najbardziej ucierpiała miejscowość Arganda del Rey pod Madrytem, choć powódź nie ominęła również stolicy. Siła opadów doprowadziła do kumulacji wody w wąskich uliczkach, co doprowadziło do tego, że zmieniły się one w rwące potoki.
Woda zabierała ze sobą wszystko, co stanęło na jej drodze – pojemniki na śmieci, a nawet samochody. Co więcej, zalała również najniższe piętra budynków. Zamknięte zostały stacje metra, a także odcinki autostrad.
Inne zjawisko zostało zaobserwowano na Sardynii. Nad wyspą odnotowano blisko 14 tysięcy piorunów.
Rekordową liczbę uderzeń piorunów zanotowano w ciągu kilku godzin na wyspie, gdzie w szczycie sezonu wakacyjnego przebywają dziesiątki tysięcy turystów.
Fala niepogody przetacza się przede wszystkim przez południową część Sardynii. Szczególnie silne opady deszczu wystąpiły w mieście Cagliari, gdzie zalanych zostało wiele ulic. Porywisty wiatr wyrządził dużo szkód, które usuwa straż pożarna.
Alarm burzowy dla całej wyspy został przedłużony przez miejscową Obronę Cywilną do czwartku włącznie. Niemal wszędzie zapowiadane są gwałtowne burze z gradobiciem i ulewy.
youtube.com/watch?v=LW4JNcZbmcs
Źródło: wp.pl / PAP