
Brytyjski rząd pod przywództwem Borisa Johnsona przygotowuje radykalną reformę edukacyjną. W jej ramach zwiększony ma zostać autorytet nauczyciela. W Polsce propozycja takich zmian wywołałaby skandal, a na Wyspach cieszą się one dużym poparciem społecznym.
„Obecny rząd wspiera dążenie dyrektorów do poprawy zachowania i pomoże im stworzyć bezpieczne i zdyscyplinowane środowisko szkolne” – czytamy w dokumencie.
Brytyjczycy najwyraźniej zauważyli w swoim społeczeństwie fatalny skutki promowanego jeszcze do niedawna tzw. bezstresowego wychowania.
„Wspieramy nauczycieli w wykorzystywaniu ich autorytetu, aby zachęcali do dobrego zachowania poprzez pochwały i nagrody; używali siły w rozsądnych granicach; przeszukiwali i konfiskowali przedmioty od uczniów (w tym telefony komórkowe); zostawali po lekcjach tego samego dnia; zawieszali w zajęciach i wydalali uczniów; zakazywali telefonów komórkowych” – reforma wprowadza jeszcze więcej podobnych, zdroworozsądkowych zmian.
Jedynie czego obawiają się jej pomysłodawcy to wzrost wydaleń uczniów ze szkół, jednak ten i tak idzie w górę od wielu lat.
„The Guardian” informuje, że brytyjskie społeczeństwo popiera te pomysły, a w szczególności zwiększenie kontroli nad uczniami w szkołach.
Źródło: The Guardian