Najnowsza ofiara „wojny” brazylijsko-francuskiej to jednorazowe długopisy marki Bic

Prezydent Bolsonaro Fot. Twitter
REKLAMA

Brazylijski prezydent Jair Bolosnaro rezygnuje z używania francuskich długopisów marki Bic i wzywa do bojkotu tego wyrobu. Jest to ciąg dalszy małej wojenki dwóch prezydentów rozpętanej przez Emmanuela Macrona przy okazji szczytu G7 i płonących lasów Amazonii.

Jair Bolsonaro właśnie takim długopisem składał podpisy pod oficjalnymi dokumentami, co miało m.in. podkreślać skromność jego prezydentury. W piątek 30 sierpnia oznajmił jednak na Twitterze, że ta znana na świecie marka francuska powinna być bojkotowana.

REKLAMA

Bic to niemal instytucja. Codziennie na całym świecie sprzedaje się 32 miliony jej produktów, z których plastikowe długopisy są chyba najbardziej znane. Grupa działa na całym świecie i ma 26 zakładów, w których zatrudnia ponad 13 000 pracowników. Ma też zakłady w Brazylii, w Manaus i Rio de Janeiro, gdzie produkuje się większość długopisów sprzedawanych w Brazylii.

O ile Donald Trump w odwecie za karanie podatkami przez Francję amerykańskich firm informatycznych, zapowiedział cła na wina tego kraju, to prezydent Bolsonaro odciął się „ekologicznemu” Macronowi bojkotem jego plastikowych długopisów.

Eskalacja wzajemnej niechęci przybiera coraz bardziej charakter personalny, a prezydenci nie szczędzą sobie złośliwości. Zaczęło się od zarzucania brazylijskiemu przywódcy odpowiedzialności za pożary Amazonii i ocieplanie klimatu. Ten ripostował „neokolonialną” świadomością Macrona. Prezydent Francji zawiesił wtedy podpisany już układ o wolnym handlu z krajami Mercosuru.

Później padły po stronie brazylijskiej komentarze na temat fizjonomii Pierwszej Damy Francji. Na opublikowane zdjęcia porównawcze swojej żony i Brigitte, Bolsonaro odpisał: „Stary, nie poniżaj go”.

Macron, jeszcze w Biarritz, potępił „niezwykle lekceważące uwagi” jako „smutne” i dorzucił, że pewnie Brazylijczykom jest wstyd za ich prezydenta. Dodał też – „mam nadzieję, że bardzo szybko będą mieli prezydenta, który będzie się zachowywał odpowiednio”.

Na wycofanie się z umowy o wolnym handlu odpowiedział pośrednio minister edukacji Abraham Weintraub, który nazwałMacrona „oportunistycznym kretynem, szukającym poparcia francuskiego lobby rolników”. Dodał: „Francja jest krajem skrajności. Wytwarza ludzi takich jak Kartezjusz, czy Pasteur, ale także współpracowników nazistów podczas II wojny światowej”.

Paryż od kilku dni obarcza coraz mocniej winą Brazylię za niszczenie Amazonii, a Indianie z tych terenów stali się niemal „korespondentami” tutejszych mediów. Brasilia zaczęła mówić o plastikowych długopisach…

Źródło: France Info/ Valeurs Actuelles

REKLAMA