
Sąd w Gap skazał na grzywny, półroczne kary więzienia i 5-letnie zawieszenie praw obywatelskich trójkę ludzi z organizacji Pokolenie Tożsamości za próbę pomocy w ochronie granicy z Włochami w Alpach przed jej nielegalnym przekraczaniem.
Sądy uznały, że dublując działania publicznych służb przekroczyli normy społeczne. Tymczasem w podparyskim departamencie Val-de-Marne wychwala się samozwańczą inicjatywę powołania „Brygady des daronnes”, która „wyręcza służby porządkowe” i dba o spokój w mieście Villeneuve-Saint-Georges.
W skład „brygad” wchodzą matki młodocianych mieszkańców tej mocno emigranckiej miejscowości, które „patrolują” ulice od 26 sierpnia, od 22:30 do 2 rano. W dodatku, ubierają się one w pomarańczowe kamizelki i działają głównie na wyjątkowo zdegradowanym społecznie osiedlu Bois Matar.
Niedawno w nocy z 9 na 10 sierpnia pobito tam na śmierć 23-latka. Patrol nazywany „brygadą des daronnes” (w slangu są to matrony, matki) bywa skuteczny, jeśli natrafia na znajomych swoich dzieci, czy sąsiadów. Przedsięwzięciu patronuje stowarzyszenie Femmes Solidaires (Solidarne Kobiety).
Korzystanie z pewnego szacunku jakim cieszą się w tym środowisku matki bywa czasami skuteczne. Jednak jest to takie samo wchodzenia w kompetencje policji, jak w przypadku akcji w Alpach. W dodatku skutej jest tu bardziej propagandowy (takie akcje już nagłaśniano w innych „wrażliwych” podparyskich miejscowościach). Z tym, że jak się okazuje, „Daronnes” boją się i władze… Co innego, gdyby były to tylko białe kobiety z dobrych domów, czyli „skrajna prawica”. Policja i sędziowie wyręczać by się wówczas nie pozwolili.
Źródło: Le Parisien