
Strajk młodych lekarzy może spowodować zapaść w polskiej służbie zdrowia. Jedyną nadzieją są lekarze emerytowani, których rząd chciałby skusić specjalną ofertą.
W ramach protestu praca odbywałaby się tylko 9 godzin dziennie, w pozostałym czasie placówki zdrowia pozostawałyby bez specjalistycznej opieki medycznej.
Od października rezydenci i specjaliści mogą ograniczyć czas pracy, wówczas na oddziałach pozostawaliby jedynie lekarze w wieku senioralnym.
Eksperci zwracają uwagę, że znalezienie w szpitalu lekarza w wieku 40-50 lat jest dziś praktycznie niemożliwe. Na Mazowszu najstarsi są chirurdzy klatki piersiowej – średnia wieku to 59,15 lat. Tuż za nimi lokują się pediatrzy – 59 lat, chirurdzy ogólni – 58,75 lat, ginekolodzy położnicy – 57,85 lat, interniści – 56,46 lat oraz anestezjolodzy – 55,17 lat.
44 proc. czynnych lekarzy znajduje się w wieku emerytalnym, zaś 8 proc. przekroczyło 71. rok życia.
W środowisku medycznym komentuje się, że protest trudno nawet nazwać strajkiem. Lekarze postanowili bowiem, że będą po prostu wykonywać swoją pracą przez przepisową liczbę godzin – po wypowiedzeniu tzw. klauzuli opt-out będą do dyspozycji przez 168 godzin w miesiącu. To i tak katastrofa dla polskiej służby zdrowia.
– Jeżeli w ramach akcji „Zdrowa praca” młodzi lekarze zaczną pracować w standardzie europejskim, nie przekraczając 48 godzin w tygodniu, jeszcze jaskrawiej uwidoczni się brak lekarzy, a jedynym ratunkiem dla wielu oddziałów będą lekarze-emeryci – ocenia prof. Juliusz Jakubaszko, były prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej.
Lekarze często pracują po 240-250 godzin w miesiącu. Po przeliczeniu wychodzi 8 godzin dziennie przez cały miesiąc, bez żadnego dnia wolnego. Są też tacy, którzy muszą wykonywać swoją pracę nawet przez 300-400 godzin miesięcznie, gdyż są jedynymi specjalistami na szpitalnym oddziale. Realne płace nie idą przy tym w górę, a czasem… maleją.
Od 1/09 lekarze w moim szpitalu dostaną taką podwyżkę, po której będą zarabiać mniej, a im ktoś więcej dyżuruje, tym więcej straci. Lekarze kosztem swego zdrowia zapewniali obsadę. Dziś znaczna część cofnęła zgodę na pracę ponad opt-out. Czas na #zdrowapraca@kosik_md @PR_OZZL
— Piotr Denysiuk (@denyfication) August 30, 2019
O dramatycznej sytuacji media alarmują już od dawna. Braki kadrowe w szpitalach stają się standardem. Państwowe placówki z powodu braku specjalistów zamykają całe oddziały, problemy mają również prywatne lecznicze, które nie znalazły się w sieci, wskutek czego straciły finansowanie.
Suchej nitki na partii rządzącej nie zostawiła nawet Najwyższa Izba Kontroli. W raporcie pokontrolnym stwierdziła ona, że reforma w postaci wprowadzenia sieci szpitali, która miała ułatwić pacjentom dostęp do świadczeń zdrowotnych, a dyrektorom zarządzanie placówkami, nie poprawiła ani sytuacji chorych, ani finansów większości badanych szpitali.
Rząd skutecznie wyleczył nas z wiary w „dobrą zmianę”…
Źródło: innpoland.pl / nik.gov.pl








![Zapytali Polaków o odebranie orderu Zełeńskiemu. „Wyrobione, twarde stanowisko” [SONDAŻ] Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Foto: president.gov.ua](https://nczas.com/wp-content/uploads/2022/09/wolodymyr-zelenski-prezydent-ukrainy-100x70.jpg)