
Pomimo zaprzeczeń rządu RPA, by fala przemocy na ulicach Johannesburga i Pretorii miała „charakter ksenofobiczny”, podpalanie i okradanie sklepów prowadzonych w tych miastach przez obcokrajowców doprowadziło do napięć dyplomatycznych.
Zajścia uliczne w miastach RPA, bitwy z policją, płonące barykady z samochodów zaczęły się od ataków na sklepy i inne placówki prowadzone najczęściej przez Nigeryjczyków. Wiadomości o tym dość szybko dotarły do Lagos.
W odwecie ambasada Południowej Afryki w Nigerii miała otrzymać „groźby” zemsty. MSZ RPA poinformowało właśnie, że w związku z tym zdecydowało się na „tymczasowe zamknięcie” placówek dyplomatycznych w Lagos.
Johannesburg police fired rubber bullets and stun grenades after rioters broke into shops managed or owned by migrants on Monday pic.twitter.com/mQYdZDsgYL
— TRT World Now (@TRTWorldNow) September 3, 2019
„Po otrzymaniu informacji i gróźb od Nigeryjczyków postanowiliśmy tymczasowo zamknąć ambasadę RPA w Abudży i konsulat w Lagos” – brzmi oświadczenie rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych Lungi Ngqengelele. I tak lokalne wydarzenia z Johannesburga stają się przyczyną konfliktu panafrykańskiego.
Johannesburg looting pic.twitter.com/eLQWp52Ovx
— Yusuf Abramjee (@Abramjee) September 2, 2019
Źródło: AFP