Ostre starcie w komisji Parlamentu Europejskiego. Timmermans jak „sowiecki komisarz” [WIDEO]

Frans Timmermans. Foto: PAP/EPA
Frans Timmermans. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich i sprawiedliwości oraz komisji prawnej Parlamentu Europejskiego, które miały debatować na temat możliwości wzmocnienia zasad państwa prawa w Unii Europejskiej, doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy europosłami PiS a Fransem Timmermansem.

Wiceszef KE robił odniesienia do… nazistowskich sądów i dyktatur z lat 30. w Europie, a od drugiej strony obrywało się mu epitetami „sowieckich komisarzy. – Pan broni wymiaru sprawiedliwości, który nie był reformowany od czasu odzyskania przez nas niepodległości w 1989 roku. Przeżyliśmy komisarzy sowieckich, zapewniam, że przeżyjemy również pana – mówiła do Timmermansa europosłanka PiS Beata Kempa.

REKLAMA

Timmermans nie pozostawał dłużny: – Każde podłe orzeczenie nazistowskich sądów było oparte na prawie. Były one w fundamentalnej sprzeczności z praworządnością, prawami podstawowymi, ale były oparte na prawie.

Do scysji doszło w trakcie rundy pytań. Kilku lewicowych eurodeputowanych podniosło kwestie ujawnionych w ubiegłym miesiącu kontaktów wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka z internetową hejterką Emilią oraz kampanii wobec sędziów sprzeciwiających się zmianom wprowadzanym przez rząd.

Magdalena Adamowicz (EPL) oceniała, że prawo w Polsce jest łamane i ciągle nadużywane. Jak przekonywała, „pod nadzorem ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej osobie”, działała w jego resorcie „fabryka trolli”. Wskazywała, że jej mąż (prezydent Gdańska Paweł Adamowicz) został zamordowany w styczniu w wyniku poniżania, budowania atmosfery linczu i przez to, że „kłamstwa oszczerstwa i hejt”, tak jak teraz wobec sędziów, „stanowią narzędzia wykorzystywane przez urzędników państwowych i publiczne media”.

Timmermans dodał, że sądy powinny być niezależne, tymczasem polski rząd – jego zdaniem – stara się je sobie podporządkować. Schlebiał sobie: – Polscy sędziowie byli poddani niesłychanej nagonce. Dlaczego? Ponieważ przyjechali do Brukseli, żeby ze mną porozmawiać.

W odpowiedzi europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska zarzucała mu stosowanie podwójnych standardów. Wskazała, że choć w Holandii, skąd pochodzi Timmermans, nie ma Trybunału Konstytucyjnego, to nie przeszkadza to KE krytykować Polski za reformowanie własnego Trybunału. – Jak chce pan harmonizować i ujednolicać instytucje prawne i praworządność, gdy systemy prawne w państwach członkowskich są różne? – pytała.

Pytanie o brak reakcji KE na wydarzenia w Katalonii padły z kolei z ust belgijskiej europosłanki z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) Assity Kanko, która została zrugana przez przewodniczącego komisji Juana Fernando Lopeza Aguilara (Socjaliści i Demokraci) za przekraczanie czasu wystąpienia.

Proszę nie pokrzykiwać na kobiety – broniła swojej frakcyjnej koleżanki Beata Kempa. Zwracając się do Timmermansa, oceniła, że ten w swoim wystąpieniu skupił się w ataku na Węgry, Polskę i inne kraje, które wychodzą z komunizmu.

To tylko fragmenty unijnej dyskusji, która okazał się tym razem bardzo emocjonalna. Swoją drogą Bruksela staje się coraz bardziej stroną w politycznym sporze krajowym. Odznaczając w Gdańsku Timmermansa wiedzieli co robią.

REKLAMA