Myśliwi kontra ekolodzy. Zwolennicy polowań prowadzą akcję uświadamiającą, że jest to „sztuka życia”

Polowanie Fot. Twitter
REKLAMA

8 września w 46 departamentach Francji rozpoczyna się sezon polowań. Podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, w tym w Polsce, myśliwi ostatnio nie mają jednak „dobrej prasy” i są atakowani przez radykalnych ekologów i różne organizacje Zielonych.

W przypadku Francji myśliwi to jednak potężne lobby. Mieli nawet swoją partię Myśliwych, Rybaków i Tradycji, ale przede zwolenników na lewicy i prawicy.

REKLAMA

Henri Sabarot, prezes Federacji Myśliwych Żyrondy mówi, „ogólnie rzecz biorąc, wszyscy kolejni Prezydenci Republiki rozumieli, że polowanie było częścią historii Francji”. To „art de vivre” – dodaje. Jego oddział Federacji jest najliczniejszy we Francji i liczy 40 tys. członków.

Z tym lobby nie zadziera też na razie prezydent Emmanuel Macron, chociaż w kampanii wyborczej zapowiadał zredukowanie o połowę liczby licencji na polowania. Na razie zmniejszono nawet opłaty za polowania, a rozpoczęcie sezonu to dalej wielkie święto myśliwych.

W odróżnieniu od Polski, gdzie po wojnie polowania stały się często przywilejem czerwonej kasty, we Francji istnieje ciągłość i jest to po prostu tradycja prowincji, wiejskiego świata, w którym zamiłowanie do polowań przechodzi z ojca na syna.

Myśliwi godzą się na pewne ograniczenia polowań na zagrożone gatunki. Zły „pijar” ze strony ekologów starają się więc równoważyć podobnym marketingiem. Lobbysta i doradca Krajowej Federacji Myśliwych Thierry Coste jest za edukacją społeczeństwa i pokazywania, że polowania to nie tylko zabijanie zwierząt, ale zarządzanie dziką przyrodą.

Coste twierdzi, że większość przeciwników polowań po prostu nic o nich wie. Kiedy się dowiadują, poza ekstremistami, przestają być wrogami myśliwych. Punkty sporne jednak istnieją. Myśliwym nie podoba się np. ograniczenie kwot polowań na ptactwo.

Dwa punty widzenia polowań:

Źródło: France Info

REKLAMA