
Wojciech Cejrowski ponownie odniósł się do sprawy sieci 5G, o której już mówił przed tygodniem. Podróżnik znów poruszył ten temat, gdyż po jego poprzedniej wypowiedzi otrzymał wiele listów i prostujących jego słowa.
– Temat ten żyje w Internecie, słuchacze nasi są bardzo zainteresowani, a reszta – ponieważ chce sobie w dwie sekundy ściągnąć serial, to lekceważy zagrożenie, to jest naturalny mechanizm – zaczyna Cejrowski.
– Jeżeli słyszę, że 5G jest kosztowne dla mojego zdrowia, bo będę bezpłodny to sobie myślę: to co mnie to obchodzi, i tak łykam tabletki, chce ściągnąć serial w dwie sekundy – kontynuuje.
– Większość społeczeństwa po pierwsze jest urabiana ciszą na ten temat. Władza nic nie mówi albo minister odpowiedzialny za to wypluwa z siebie lekceważące nie, takie bez treści, tylko z emocją – mówi podróżnik.
– Druga część społeczeństwa, która się interesuje, jest traktowana jak świry przez ministra – dodaje. Cejrowski przyznał, że popełnił błąd podczas poprzedniej audycji, ale i tak wyszło to na dobre, bo otrzymał całą masę wiadomości i sprostowań na ten temat.
– Jak to jest, że nie sprawdziliśmy zagrożeń, a już wpisaliśmy to do programu? Otóż jak nie jestem pewien, czy po tych torach jeżdżą pociągi, to nie robię sobie na tym torowisku biwaku na noc – mówi Cejrowski.
Zdaniem podróżnika maszty do 5G trzeba stawiać znacznie bliżej siebie, niż w przypadku poprzednich generacji i będziemy mieli nagle „las anten”. – Sam fakt, że trzeba w dużym mieście las anten postawić, to już jest nieładne – podkreśla.
Cejrowski wyjaśnił też, dlaczego 5G przedstawiana jest jako nieszkodliwa. – Prawdopodobnie nie szkodzi, bo jak się producenci zorientowali, albo politycy, którym zależy na tych producentach z ich pieniędzmi, to zanim złożyli pierwsze podanie zmienili normę – tłumaczy podróżnik.