Minister Finansów kręcił na podatkach! Premier Morawiecki wiedział i nic z tym nie zrobił

Mateusz Morawiecki. Foto: PAP
Mateusz Morawiecki. Foto: PAP
REKLAMA

Owszem, powołując Banasia na stanowisko ministra finansów, wiedziałem o tym, że od bodaj kwietnia […] takie postępowanie jest prowadzone. W moim odczuciu wszystko tutaj odbyło się zgodnie z pewną procedurą, odbyło się prawidłowo – twierdzi Mateusz Morawiecki. Tym samym premier rządu przyznał, że powołał na ministra osobę, którą ścigało CBA.

Przypomnijmy, w sprawie chodzi o obecnego szefa NIK, Mariana Banasia, który według śledczych miał skłamać w swoich oświadczeniach majątkowych.

REKLAMA

Według dziennikarzy programu „Superwizjer” TVN znalazły się w nim dwa domy, grunty rolne oraz kamienica. W tejże znajduje się niewielki pensjonat, który oferuje gościom pokoje na godziny. Jak podkreślono w materiale „Superwizjera”, w 2016 r. Marian Banaś zadeklarował, że sprzeda kamienicę, ale nigdy do tego nie doszło. Umowa przedwstępna – zaznaczyli dziennikarze „Superwizjera” – została jednak odnotowana w dokumentach sądowych. Jak podano, niedoszłym nabywcą jest 30-letni Dawid O., który jednocześnie prowadzi pensjonat w kamienicy ministra.

Sam Banaś wydał oświadczenie, w którym stwierdza, że nie zarządzał pokazanym w materiale „Superwizjera” hotelem, a obecnie nie jest właścicielem tej nieruchomości. Jak dodał, „materiał odbiera jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia” nie tylko jego, ale również kierowanych przez niego instytucji i zamierza skierować sprawę na drogę sądową.

Najbardziej szokujący jest jednak fakt, iż premier Mateusz Morawiecki powołując Banasia na stanowisko ministra finansów, miał świadomość, że interesuje się nim CBA. Znając realia, Prezesowi Rady Ministrów przekazano wszystkie niezbędne informacje, a to idealnie obrazuje, że finansowe przekręty w żaden sposób nie przeszkadzają w zostaniu ministrem.

Źródło: PAP / RMF24.pl / NCzas.com

REKLAMA