Pora ustanowić w Polsce odznaczenie „Sprawiedliwy Wśród Żydów Świata”. Na marginesie wizyty Andrzeja Dudy w Nowym Jorku

Edward Mosberg w Auschwitz. Foto: PAP/Andrzej Grygiel
Edward Mosberg w Auschwitz. Foto: PAP/Andrzej Grygiel
REKLAMA

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że Polska i Polacy „nie mają dobrej prasy” w środowisku żydowskim. W części mogą to tłumaczyć traumatyczne przeżycia dzieciństwa z czasów niemieckiej okupacji i ich projekcja na czasy współczesne, wywiezione z Polski do Izraela resentymenty byłych stalinistów i tych zawiedzionych komunizmem emigrantów z roku 1968, ale też pewna metoda „upokarzania” Polski, celem np. szantażowania w sprawie „odszkodowań”.

Pojawiła się np. cała grupa pseudo-historyków (Gross, Grabowski, itp.), którzy na dorabianiu Polsce „gęby” robią swoje kariery. Dodatkowo odpowiadają oni za pojawienie się nieznanego nad Wisłą od lat zjawiska antysemityzmu. Dlatego, być może pora na honorowanie przez nasz kraj każdego Żyda sprawiedliwego, dla którego prawda jest ważniejsza id antypolskich mitów.

REKLAMA

Propozycję taką sformułował Tomasz Sommer i chyba warta jest rozważenia:

Pretekstem był tu artykuł z „Jerusalem Post” o spotkaniu prezydenta RP Andrzeja Dudy ze środowiskiem żydowskim podczas wizyty na sesji ONZ w Nowym Jorku; autorstwa rabina Shmuleya Boteaha.

Izraelskie media podały, że prezydent obwiniał samych Żydów i izraelskiego ministra spraw zagranicznych Izraela Katza, który twierdził, że ​​„Polacy wysysają antysemityzm mlekiem matki”o prowokowanie incydentów antysemickich. Autor wyjaśnia, że gest zaproszenia w Nowym Jorku przywódców żydowskich do dialogu „zasługuje na coś lepszego”, niż taki zmanipulowany przekaz medialny.

Boteach opisuje spotkanie z Prezydentem jako „pełne szacunku”. Chwali wkład Polski w zachowanie miejsc pamięci i upamiętnienie ofiar, zwłaszcza Żydów. Także postawę Polski w UE, która sankcjonuje ekonomicznie niektóre elementy gospodarki Izraela.

Głównym punktem spotkania punktem były jednak wzajemne relacje historyczne. Autor artykułu miał skrytykować antypolskie wypowiedzi ministra Katza i dodał – „Zawsze odrzucamy zbiorową winę”. Widać, że stanowisko np. Mosberga, który jako pierwszy miał odwagę stwierdzić wprost, że antysemityzm w Polsce prowokują sami Żydzi, przynosi konkretne wyniki.

Chociaż sam rabin Boateh jest dla wielu wyznawców judaizmu postacią kontrowersyjną, to trudno tu nie zauważyć zmiany tonu i znacznie bardziej rzeczowego dialogu, niż dominujące w nim dotąd antypolskie hasła. Zaś Edwardowi Mosbergowi, który jest świadkiem historii i ma odwagę mówić wprost, że za Holocaust odpowiadają jedynie Niemcy, a oskarżanie Polaków prowokuje jedynie nastroje antysemickie, rzeczywiście należy się polski medal „Sprawiedliwego”…

Źródło: Jerusalem Post/ Twitter

REKLAMA