Gehenna polskich lekkoatletów na MŚ w Dausze. „Grzyb na ścianach, fatalne jedzenie i wszechobecny syf…”

Grzyb na ścianie, zdjęcie ilustracyjne fot. screen youtube.com/castoramapolska
Grzyb na ścianie, zdjęcie ilustracyjne fot. screen youtube.com/castoramapolska
REKLAMA

Grzyb na ścianach, tylko ciepła woda w kranach, nieprzyjemny zapach, niedziałający internet i słabe warunki żywieniowe – tak zakwaterowani są polscy lekkoatleci w trwających w Dausze mistrzostwach świata.

W tym samym hotelu zakwaterowani są m.in. Szwajcarzy, Włosi, Bułgarzy czy Węgrzy. Pokoje są różne. Jedni mają warunki całkiem dobre, ale narzekają jedynie na stołówkę, inni z kolei brzydzą się nawet wziąć kąpiel, bo w łazienkach jest tak brudno.

REKLAMA

Gdy przyjeżdża się do Kataru, człowiek nastawia się na luksusy, a tu zderzyliśmy się z mało przyjemnymi warunkami. Organizacja też nie jest najlepsza. Po przyjeździe był chaos. Trzeba było długo czekać w recepcji. Nie ma internetu, trudno skontaktować się z rodziną. Jedzenie nie jest jakieś super, ale da się na tym żyć. W kranie jest ciepła woda, nie ma zimnej, nie ma wody butelkowej. W pierwszych dniach byliśmy skazani sami na siebie. Widać, że organizatorzy nie dają do końca rady – powiedziała Anna Sabat.

Półfinalistka mistrzostw świata w biegu na 800 m wspomniała, że nawet na zwykłych mityngach w Polsce warunki mieszkaniowe i żywieniowe są lepsze.

Tu nawet strach wejść na klatkę schodową, bo taki tam jest grzyb – stwierdziła.

Prawdą jest, że pokoje w wielkim, składającym się z czterech wież hotelu Ezdan są bardzo różne. Im wyżej ktoś mieszka, tym lepszy jest standard pokoi.

Na pewno warunki odbiegają od tego, co widzieliśmy na stronie internetowej, ale przyjechałam tu na zawody, a nie na wakacje. Oczywiście mogłoby być lepiej, ale nie przejmuję się tym – zaznaczyła młociarka Joanna Fiodorow.

Mistrzostwa świata w Dausze potrwają do 6 października. Polskę reprezentuje 44-osobowa grupa lekkoatletów.

Źródło: PAP / NCzas.com

REKLAMA