Służby przyjechały do wypadku, którego nie było. Zawinili pracownicy salonu samochodowego, którzy nie powiadomili o testach systemu bezpieczeństwa

Skoda Octavia. Foto: Pixabay
Skoda Octavia. Foto: Pixabay
REKLAMA

System eCall od pewnego czasu jest montowany w nowych samochodach. Jego podstawową funkcją jest wezwanie pomocy służb w razie wypadku. Wszystko odbywa się bez niepotrzebnej zwłoki i automatycznie – przynajmniej w założeniu. Jednakże sytuacja, która miała miejsce w Wielkopolsce pokazuje, że czasami może być on nawet niebezpieczny.

Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gorzowie Wielkopolskim otrzymało 29 września o godzinie 12 informację, że doszło do wypadku drogowego. Została ona wygenerowana przez system eCall.

REKLAMA

Współrzędne, które podał system, wskazywały na skrzyżowanie ul. Gorzowskiej i Kostrzyńskiej w Zielonej Górze. Natychmiast zostały wysłane tam jednostki policji, straży pożarnej oraz pogotowia ratunkowego.

Okazało się jednak, że całe to poruszenie było niepotrzebne. Służby nie znalazły na miejscu żadnego śladu wypadku. Po zbadaniu sprawy wyszło na jaw, że system został uruchomiony testowo w jednym z samochodów zaparkowanych w pobliskim salonie Skody.

O możliwości włączenia systemu mieli zostać poinformowani funkcjonariusze. Pracownicy salonu nie dopełnili jednak swoich obowiązków, co doprowadziło do niecodziennej sytuacji. Niemniej tego typu zdarzenia mogą mieć miejsce częściej, gdyż coraz więcej pojazdów wyposażonych jest w system eCall. Zgodnie z unijnymi przepisami, jest on na pokładzie każdego samochodu sprzedawanego w Europie od 1 kwietnia 2018 r.

Źródło: autokult.pl

REKLAMA