Francja boi się o przesłuchania swojej kandydatki do KE. Konflikty interesów i problemy z fikcyjnym zatrudnianiem asystentów

Niedoszła Komisarz Goulard Fot. Twitter
REKLAMA

Prezydent Macron wystawił do Komisji Europejskiej swoją współpracowniczkę Sylvie Goulard. Jej przesłuchanie odbywa się w środę 2 października. Może mieć jednak podczas przesłuchania przez komisję parlamentarną UE mocno pod górkę…

Goulard ma się w KE zajmować ważną strategicznie komisją „rynku wewnętrznego”. Tymczasem toczą się wobec niej postępowania kontrolne w sprawie fikcyjnego zatrudniania w charakterze asystentów polityków jej partii. Wyłudzone z Brukseli pieniądze już zwróciła, ale nie zawiesiło to postępowań.

REKLAMA

Kolejny cień na jej kandydaturze to praca dla lewicowego amerykańskiego thin-thanku w czasie pełnienia funkcji eurodeputowanej i możliwy konflikt interesów.

Przesłuchania przed komisją PE to jednak wypadkowa interesów politycznych poszczególnych krajów i grup. Francuzka, nawet z poważnymi zarzutami, może mieć łatwiej, niż kandydaci Polski i Węgier, o czym przekonał się Laszlo Trocsanyi.

Sylvie Goulard była eurodeputowaną w latach 2009–2017. Teoretycznie jest chwalona za „profesjonalizm” i „doświadczenie”. Była wcześniej doradcą szefa Komisji Romano Prodiego, ale kiedy wyszła na jaw sprawa fikcyjnego zatrudnienia w PE jej kolegów z centrolewicowego MoDemu, szybko złożyła dymisję z rządu premiera Philippe’a i jest najkrócej urzędującym ministrem za prezydentury Macrona.

Przeciw Sylvie Goulard toczą się w tej sprawie zarówno dochodzenia francuskiego wymiaru sprawiedliwości, jak i Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAFA). Na razie na konto PE wpłaciła 45 tys. euro, co ma odpowiadać ośmiomiesięcznej pensji jednego z jej asystentów, który nie świadczył w rzeczywistości żadnej pracy.

Poza pracą w PE, Goulard była też jako europoseł „konsultantem” z pensją ponad 10 tys. euro miesięcznie w amerykańskim think tanku Berggruen Institute, od października 2013 r. do roku 2016. Według tej organizacji założonej przez niemiecko-amerykańskiego miliardera Nicolasa Berggruena, przygotowała „dokumenty informacyjne”, wykonała „rozmowy telefoniczne” i pomogła przygotować różne spotkania publiczne.

Jak na telefonistkę niezła pensja, więc mówi się tu bardziej o jej działaniach lobbystycznych i możliwym konflikcie interesów. Przesłuchanie, które odbywa się w środę po południu może być ciekawe.

Źródło: Ouest France/ AFP

REKLAMA