
Policjanci też mają dość. Od 15 do 22 tys. funkcjonariuszy pomaszerowało dziś z Placu Bastylii na Plac Republiki w proteście przeciw warunkom pracy. Jest to największa manifestacja służb porządkowych od 20 lat.
Niezadowolenie w służbach jest powszechne, od policji krajowej, po lokalną. Ostatni rok był dla nich szczególnie wyczerpujący. Ruch „żółtych kamizelek” doprowadził do ich stygmatyzacji w społeczeństwie.
Praktycznie nie ma dnia, by nie spotykali się z przemocą na przedmieściach dużych miast, istnieje ciągłe zagrożenie terroryzmem, przestępczość wzrasta, a wymiar sprawiedliwości… łagodnieje. Policjanci są obrażani, a prestiż ich zawodu upadł na społeczne dno.
W tym roku padł rekord liczby samobójstw policjantów. W dodatku rząd zabiera się za różne przywileje emerytalne, których ofiarą mogą paść i oni. Minister Spraw Wewnętrznych Christophe Castaner też nie jest politykiem z bajki większości z nich. Teraz Castaner obiecuje wzrost budżetu policji krajowej o 5,3%, ale nie tylko o pieniądze tu chodzi.
Les #policiers du Grand Est, du Ouest Centre, du Val de Marne sont venus en force. pic.twitter.com/0m0959QXAd
— GUILLEmette JeaNNoT (@LaGuilleEnParle) October 2, 2019
Marsz w Paryżu wsparło 20 syndykatów policyjnych. Ich pięć głównych postulatów to poprawa warunków pracy, system „prawdziwej” opieki społecznej dla funkcjonariuszy, skuteczna i odstraszająca reakcja systemu sprawiedliwości, obrona emerytur i zmiana organizacji pracy, szkoleń i awansów.
W czasie manifestacji policjantów pojawiła się też grupa „żółtych kamizelek”, która z kolei domagała się ukrócenia ze stront policji zjawiska używania wobec nich przemocy.
Źródło: France Info