
Felietonista francuski Alain Bonnet, znany jako Soral, został skazany na karę roku więzienia za nazwanie paryskiego Panteonu, w którym spoczywają osoby wyróżnione przez Republikę „koszernym wysypiskiem śmieci”.
Użyte w filmiku opublikowany w ubiegłym roku na jego stronie internetowej określenia uznano za akt antysemityzmu. 60-letni Alain Soral został uznany za winnego „publicznej antysemickiej zniewagi i nawoływania do dyskryminacji, nienawiści i przemocy wobec Żydów”.
Sąd uwzględnił też argument prokuratora o jego „uporczywej i obsesyjnej nienawiści” wobec Żydów. Zdaniem sądu Alain Soral nie cofa się przed obrażaniem ofiar nazizmu po ich śmierci, „sieje nienawiść i prowokuje”.
Dodatkowo uznano, że jest niebezpieczny, co adresuje swoją stronę internetową do ludzi młodych, a pod „pudrem kultury” i „rzeczowości” przemyca skrajnie antysemickie treści. Sorel krytykował decyzję o pochowaniu w Panteonie Simone Veil, więźniarki obozu, ale też minister, która legalizowała we Francji aborcję.
Sąd nakazał również wycofanie filmu, po uprawomocnieniu się wyroku. Alain Soral ma też zapłacić 1000 euro odszkodowania na rzecz Ligi przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi (Licra) oraz jedno symboliczne euro na rzecz trzech innych „antyrasistowskich” stowarzyszeń.
Adwokat pisarza Damien Viguier bronił go, że chodziło tu o „prowokację, a nie czyny wzywające do przemocy”. Soral został uznany za „recydywistę”. W styczniu tego roku sąd w Bobigny skazał go na rok więzienia za „obrażanie sędziego i wygłaszanie antysemickich uwag”.
Ten sam trybunał skazał go też na 18 miesięcy więzienia i 45 tys. euro grzywny za umieszczenie na stronie internetowej antysemickiego utwory rapowego (było o „Rotszyldach, którzy tylko mogą ocalić Francję” i sugerowanie spisku). Soral miał już w sumie 57 spraw karnych.
Soral byłw swojej karierze członkiem partii komunistycznej, później Frontu Narodowego, a w 2007 roku założył ruch Równości i Pojednania. Ma on łączyć wartości lewicy i prawicy. Występuje przeciw globalizmowi, uważa się za francuskiego narodowca, ale i socjalistę.
Źródło: Le Figaro