
Pracownik wydziału imigracyjnego w prefekturze Finistère w Quimper zarobił 14 000 euro na znaczkach opłaty skarbowej dołączanych do wniosków o zezwolenia na pobyt we Francji przez obcokrajowców. Metoda była nadzwyczaj prosta.
Urzędnik po prostu części znaczków na podaniach nie stemplował i później je odklejał. Znaczki opaty skarbowej z „odzysku” odsprzedawał następnie bezpośrednio kolejnym imigrantom, którzy znaleźli się przy jego okienku, ale tylko za gotówkę.
Urzędnik przyznał się do winy i przeprosił. Sąd w Quimper nakazał mu spłacić 14 tys. euro i przyznał dodatkowy tysiąc dla prefektury za jej „szkody niemajątkowe”. Mężczyzna otrzymał też dożywotni zakaz sprawowania urzędów publicznych.
W sądzie bronił się, że potrzebował pieniędzy dla córki, która jest chora. Prokuratura przedstawiła dowody, że pieniądze wydawał na na bilety lotnicze na Korsykę, restauracje i zakupy sprzętu elektronicznego.
Prokurator domagał się roku więzienia, w tym sześciu miesięcy w zawieszeniu i grzywny w wysokości 10 000 euro. Wyrok jest więc dość łagodny.
Źródło: Ouest France